Lubują się co niektórzy w powtarzaniu takich oto komunałów.
Fascynacja cielesna przemija, zostaje przyjaźń, i powinność.
Na tychże więc a priori winno się budować związek.
Ja zaś powiadam,
nie ma większej bzdury!
Jedyne bowiem, co zdolne jest być sprawczą siłą związku, to ...cielesność właśnie.
Wtedy to rzuca się ojca i matkę...
Nieważne, że praca i że mieszkanie...
Że dziecko niepełnosprawne.
Wszystko na jedną kartę.
Losy ludzkie na szalę.
Dla cielesnej fascynacji dalekosiężne plany.
Ponoć w ułamku sekundy ludzie już wiedzą, czy chcą ze sobą być.
Obyż tylko zechcieli zachować się wtedy uczciwie.
Odwrócić się na pięcie.
Sorry, jednak to
nie ty.
A nie, że zegar biologiczny.
Może nikt inny się już nie pojawi.
Wreszcie mężczyzna, który mi zapewni... Cóż stąd, że łysy i z brzuszkiem.
Ona tak świetnie gotuje.
Dobry "materiał" na żonę.
Czas wreszcie się ustatkować.
Może i niezbyt piękna, lecz wartościowa i wykształcona.
Świetnie się dogadujemy.
Takie bla bla, tytułem uzasadnienia.
Gdy brak tego
prawdziwego (jedynie uczciwego!) między ludźmi motywu, rzadko udaje się stworzyć związek. Bo jeśli nawet skleci się "z rozsądku", z reguły wypala się szybko.
***
Nigdy nie znałem kogoś takiego, jak ty.
Chcę, żebyś matką moich dzieci była.
Tak pisze do dziewczyny chłopak.
Bo wyjątkowa. Tak bardzo, że nieważne nawet, jak wygląda.
Lecz sprawa jakoś się opóźnia w czasie. Z przyjazdem facet coraz bardziej się ociąga.
Bowiem w tak zwanym "międzyczasie" już zdążył inną się
zafascynować.
A jak już się zafascynował, głowę stracił, i stan cywilny w tri miga odmienił.
***
Z każdym dniem kocham cię bardziej - mówił kobiecie mężczyzna dojrzały.
Jakimże frantem byłem, kiedym za młodu na urodę patrzył.
Teraz rozumiem, że liczy się serce, a także pracowite ręce.
Jesteś wspaniałą osobą, każdy może mi pozazdrościć.
Niestety, proza życia... Brak pracy i mieszkania.
Bądźmy w kontakcie - za chlebem muszę jechać.
Cóż, wzmiankowana proza życia. Kontakt się urywa, bo pożywka marna.
Tymczasem na horyzoncie pojawia się taka, która go zauroczyć władna.
I już w starym piecu diabeł pali.
O tej "wartościowej" wkrótce zapomina, przekonując się dowodnie, że fascynacja w każdym wieku działa. Gdy jest, nikt nie pyta, co z pracą, czy mieszkaniem.
Te jakoś, o dziwo, potem znajdują się też.
***
Nasza przyjaźń nigdy się nie skończy. I zawsze będziesz dla mnie ważna.
Jakże dumny jestem, że zwróciłaś na mnie uwagę. Nigdy nie znałem tak fascynującej kobiety.
(Fascynującej osobowością i intelektem, dodajmy tytułem złośliwego wtrętu.
Ździebko zgorzkniali jesteśmy i już robimy się czepialscy.)
Ach, gdybym towarzyszki szukał, chciałbym... marzyłbym... nie śmiałbym marzyć...
Teraz o tym nie myślę. Dzieci są całym moim światem.
Popłynę z nimi w Wielki Rejs.
Ja to mam "szczęście", myśli kobieta. Zawsze przede mną czyjaś matka, ojciec, albo dziecko.
Lecz jak się pewnie domyślacie, pełnia sezonu, wszędzie wczasowiczek moc.
Już na horyzoncie zjawiła się taka, która jest jak młode wino...
Tak oto wypaliła się znajomość oparta na porozumieniu intelektualnym.
Śmiercią naturalną uświerkając.
***
Wielbicieli zawsze było po horyzont. Bo to kobieta ozdobna wielce jest.
Taka, co cieszy ludzkie oko.
Lata mijają - ona wciąż na fali. Piękna, powabna, wiecznie młoda.
Dopóki "czyjaś" - łakomym kąskiem jawi się facetom.
Aż umarł mąż i wielka wokół się zrobiła pustka.
Już żaden z nich nie myśli, by pojąć ją na zawsze.
Ani, by choć na jedną noc.
Jest bowiem z tych, co rozpalają jeno męskie oczy, trzewia ich zostawiając zimne.
***
Spotkanie długo było wyczekiwane. Najpierw ożywiona korespondencja, potem całe miesiące telefonicznych rozmów. Więź, co zdawała się ich łączyć, poetycką przepełniona była alegorią.
Gdy ją zobaczył, stwierdził, że mu się podoba.
Choć jakiś przebłysk podpowiadał mu, że się nie nada.
Bowiem "w te klocki" raczej cienka będzie. Podczas, gdy on się pornosami karmi.
Tymczasem bardzo był zdesperowany.
I mimo, że spędzili z sobą noc, to wkrótce znalazł sobie inną.
Jej zaś nie pozwalał odejść, ponieważ ...cenił jej intelekt.
Zupełnie tak, jak dwulicowy mąż, co profit czerpie z żony, a zdradza ją z kochanką.
Wszelkie podobieństwo przedstawionych zdarzeń i postaci do sytuacji rzeczywistych jest zamierzone, a nawet wykreowane.