Wojciech Gerson. Gdańsk w XVII wieku. 1865. Olej na płótnie. 103,5 x 147 cm. Muzeum Narodowe, Poznań.


Niektórzy mają skłonność do nadinterpretacji. Nieistniejących szukając podtekstów, podejrzliwie snują nowe wątki. A innym znów razem redukują przekaz, sprowadzając go do biograficznej notki. Tu jednak pomiędzy wierszami trzeba umieć czytać...
Ze zrozumieniem.

niedziela, 18 maja 2014

Gra w klasy?

"Klasizm to kulturowa forma rasizmu – niechęć już nie do odmiennych rasowo, ale właśnie klasowo. Mamy w Polsce antysemityzm bez Żydów, rasizm bez kolorowej ludności oraz ukryty klasizm bez obecności klasowego języka w debacie publicznej. Co wcale nie znaczy, że żyjemy w społeczeństwie bezklasowym. Wręcz przeciwnie: gra w klasy toczy się każdego dnia."

Powyższy cytat, pochodzi z felietonu pod tytułem Klasizm nasz powszedni, autorstwa Piotra Żuka.  
Dobrze jest dzień zacząć od przeczytania świetnego tekstu. Czy miałby to być ciekawy post blogowy, artykuł w cenionej gazecie, bądź też felieton ulubionego autora, obojętnie.
I właśnie dziś, gwoli przytomności dziecięcia mojego, tak właśnie zaczęłam dzień.
Do przeczytania wzmiankowanego tekstu gorąco wszystkich zachęcam. Felieton znanego wrocławskiego socjologa, Piotra Żuka, w celny sposób opisuje charakterystyczne zjawisko socjologiczno - kulturowe. Autor stawia tezę, że nasze oceny określonych zjawisk społecznych diametralnie się różnią w zależności od tego, jakiej klasy społecznej dotyczą.
"To samo zachowanie może mieć zupełnie inną etykietkę i może być poddawane różnej ocenie opinii publicznej w zależności od kontekstu klasowego."
Jakże to wiele wyraża. Urzeka mnie celny dowcip autora, ukazujący absurd takiej sytuacji.
Jednocześnie zaś jej niekwestionowany realizm i kategoryczność.
Bo na dobrą sprawę nic to pod słońcem nowego. Wszak dawno już temu ludowa mądrość wyartykułowała znane powiedzonko. Co wolno wojewodzie to nie tobie smrodzie.
Spodobał mi się ten zwłaszcza fragment, który dotyczący intymnych relacji między ludźmi.
Osoby pochodzące z wyższej klasy średniej tworzą wolne związki partnerskie.
W odniesieniu do klasy niższej funkcjonuje określenie konkubinat. Znamienne.
Warto przeczytać ten kapitalny tekst.

Aż szkoda, że ...nie mój:).

______________________________________________________________
Piotr Żuk (ur. 1972 r. we Wrocławiu) - socjolog, specjalizujący się w socjologii polityki oraz ruchów społecznych; nauczyciel akademicki związany z Uniwersytetem Wrocławskim.

20 komentarzy:

  1. No cóż.... nawiązując do tych intymnych relacji którymi tak bardzo emocjonuje się autorka blogu wspomnę jedynie że felietonista Piotr Ż. podejrzanyo między innymi o gwałt zbiorowy, stalking, molestowanie seksualne studentek i szantaż od ponad roku nie jest już praconikiem Uniwersytetu Wrocławskiego bo został zaiwieszony. Przykra sprawa jak mówią jego koledzy z SLD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam Cię w gronie komentatorów, szacowny mój Anonimowy. Tyle, by grzeczności stało się zadość:-).
      Nie ma to jak dobre "nawiązanie" - nawet, gdy nie do końca trzyma się meritum. O całej tej quasi kryminalnej sprawie przeczytałam później, już po napisaniu posta. Lecz nawet fakt przynależności autora do antagonistycznego wobec mojego, politycznego ugrupowania, nie był w stanie zgasić mojego entuzjazmu. Co zaś dopiero domniemanie przestępstwa. Bo o domniemaniu, popraw mnie, jeśli się mylę, póki co, tutaj mówimy.
      Zresztą, gdyby nawet przestępstwo zostało udowodnione, nic by to nie zmieniło w sprawie.
      I na koniec tytułem dygresji: po to (między innymi również) piszę blog, by się (bingo!) emocjonować.

      Usuń
  2. zawsze istniała i chyba zawsze będzie istniała pewna stygmatyzacja, szufladkowanie i roszady w celu znalezienia najlepszej dla siebie grupy. A kiedy znajdzie się grupę to chce się ową na szczyt wywindować - takie dążenie do władzy... bardzo pierwotny instynkt. Pierwotne jest również szukanie własnego stada i prowadzenie go do wodopoju. Myślę, że pierwotnych instynktów nie da się zwalczyć...
    często niestety....
    Pozdrawiam serdecznie :) :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W każdym razie warto jednak spróbować:-)*

      Usuń
  3. Rzeczywiście, po przemysleniu stwierdzam, iż istnieje cos takiego jak stygmatyzacja ze względu na środowisko pochodzenia lub styl zycia, zgodnie z któym zyło sie z wyboru czy też z konieczności. Ci co kawiory i sushi zajadają są oceniani o wiele łagodniej niż ci, którym dostępny jest tylko chleb z margarynąTak samo inaczej patrzy się na osoby dredami, kolczykami w nosie i ubranymi swobodnie oraz na te w eleganckich garniturkach, garsonkach i szpileczkach. Inność to obcość. Obcośc pożądana lub pogardzana...
    Ściskam Cię serdecznie o poranku Errato!:-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, co o poranku, to poranku!
      Tak, musi być trudno wyrwać się z trefnego środowiska. Zwłaszcza już wtedy, gdy są siły działające na rzecz ustalonych struktur.

      Usuń
  4. Tu znalazłam więcej na ten temat:

    http://fawroclaw.wordpress.com/2014/05/07/oswiadczenie-fa-wroclaw-w-sprawie-p-zuka/#more-428

    Myślę że prezentowane na łamach prasy poglądy, nawet genialne w swej retoryce, nie mają potwierdzenia w życiu. Prof. Żuk faktycznie jest bardzo znany we Wrocławiu. Zwłaszcza z tej "realnej" strony. Pozdrawiam Was siostry bloggerki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli jeszcze jedna smutna sprawa. Jak to w świecie polityki bywa, ten ma przerąbane, kto ma pecha zostać zdemaskowanym. A jeszcze na domiar złego cały ten seksualny podtekst. Taki farbowany lis nie może już mieć szans w dalszej działalności. Szkoda tak dobrze zapowiadającego się anarchisty:-). Szkoda człowieka. Zdolnego człowieka. Jego dorobek mówi sam za siebie. I sam się broni. Ja to doceniam. Lecz tylko i wyłącznie w sferze nauki. Nigdy nie głosowałabym na kogoś takiego. Bo w polityce liczy się uczciwość. W nauce zaś jedynie to, co nauki dotyczy.

      Usuń
  5. hmm..."ci co kawiory i sushi zjadają...", a co mówi to sformułowanie o autorce? albo "jego koledzy z SLD", w komentarzu Anonima? czy komentujący w tych sformułowaniach nie podkreślili "swojej przynależności do grupy"? nie ma nic złego w samej identyfikacji z określoną grupą, gdyby nie chęć dyskredytacji wszystkich pozostałych; punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, takie powiedzenie też u nas funkcjonuje; ale gdyby tak pokusić się o odrobinę TOLERANCJI? pozdrawiam Errato

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawdziwa tolerancja, to akceptacja człowieka. Bez przeniesienia na jego czyny, które, jeśli naganne, powinny być zdyskredytowane. Tak też się w tym przypadku stało. To swego rodzaju przestroga. Oby skuteczna.

      Usuń
  6. Klasizm nie jest polską specyfiką oczywiście
    Występuje wszedzie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, na pewno nie jedynie polską.

      Usuń
  7. Jest taki stary dowcip
    Przychodzi murarz do lekarza i mówi
    - Panie doktorze mam migrenę.
    Na to lekarz
    - Migrenę to może mieć pan hrabia. Panu po prostu łeb napierdziela.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jest kwintesencja całej sprawy. Zawsze śmieszy mnie, a nawet oburza, gdy najcięższe prace oferuje się osobom schorowanym i starszym. Po prostu dlatego, że są biedne. Biedny do każdej roboty musi się nadać.

      Usuń
  8. klasizm....okropność w odniesieniu do wszystkich aspektów życia. miałam z nim do czynienia podczas pracy, kiedy ludzie z tzw. wyższych sfer potrafili wyznaczać granice i to w bardzo brzydki sposób. kiedy dojdziemy do tego, że wszyscy jesteśmy równi, bo jesteśmy tylko ludźmi???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba dopiero wtedy, gdy osiągniemy wyższy stopień świadomości. A w praktyce, kto wie, czy to możliwe...

      Usuń
    2. chyba jest, ale niewielu na tym zależy

      Usuń
    3. Niewielu z tych, którzy mają władzę:).

      Usuń
  9. Stygmatyzacja zawsze istniala w bardziej lub mniej natezony sposob w kazdym spoleczenstwie, mniej lub bardziej demokratycznym. Ja raczej przewrotnie skupie sie" na drugim koncu kija". Sptkalam sie z tym, ze ow "stygmatyzm" niektorzy wykorzystuja jako taryfe ulgowa i przepustke do roszczenia sobie wiekszych praw niz inni obywatele. Np. nie moge znalezc pracy, bo jestem "taki". Nie mowie tu o tym aspekcie intymnym:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może być i tak. Ja jednak sądzę, że to niewielki odsetek przypadków. Zdrowy człowiek zawsze odczuwa potrzebę pracy. Szeroko pojętej.

      Usuń