Wojciech Gerson. Gdańsk w XVII wieku. 1865. Olej na płótnie. 103,5 x 147 cm. Muzeum Narodowe, Poznań.


Niektórzy mają skłonność do nadinterpretacji. Nieistniejących szukając podtekstów, podejrzliwie snują nowe wątki. A innym znów razem redukują przekaz, sprowadzając go do biograficznej notki. Tu jednak pomiędzy wierszami trzeba umieć czytać...
Ze zrozumieniem.

sobota, 7 marca 2015

Musztarda po obiedzie

Musztarda ostatnio powszednim deserem moim.
Ekscentryczne upodobanie?
Biznesplan taki?
Głównie z powodu inercji.

34 komentarze:

  1. I co by tu Tobie doradzić, może na musztardę francuską (w ramach zmiany smaku) się przeniesiesz? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czemu nie, fajna jest!:)

      Usuń
    2. Jest jeszcze musztarda miodowa - idealna do plasterków boczku, jeśli jadasz coś takiego oczywiście ;-) A może coś więcej napiszesz o swoim zamiłowaniu do musztardzy po obiedzie? ;-)

      Usuń
    3. Raczej unikam, ale i tak się zdarza:).
      Nijakiego zamiłowania w tym względzie nie mam, jeno płynę z prądem wskutek bezwładności.
      To stan przejściowy, "tak być nie będzie":)).

      Usuń
    4. OOO, tak , musztarda miodowa, osładza skutecznie życie! Jestem za i uwielbiam :)

      Usuń
    5. Pod warunkiem, że tym razem nie po obiedzie:)).

      Usuń
  2. A jaki smak? Tej musztardy?
    W okresie początko-licealnym czy ta z końca podstawówki lubilam podjadać chleb z musztardą... Ale samą? Chyba jednak nie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak bywa, gdy główne danie kończy się zanim...

      Usuń
  3. Ja tam nigdy nie przepadałem za musztardą. Wolę keczup.
    Ciekawi mnie ten biznesplan;)
    Najlepsze jest to, że napisałaś kilka zdań (łącznie z tytułem), a zawarłaś w nim tyle zagadek i niedomówień.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym rzecz, by kamuflować, nie komplikując. Byle nie skończyło się na niczym.

      Usuń
    2. Dalej nic z tego nie rozumiem. Ale piszesz jak poetka, a ja bardzo lubię poezję, więc nie muszę rozumieć;)

      Usuń
    3. Czego to się czasem człowiek dowiaduje:). Właściwie dobrze jest rozumieć. Tylko niekiedy "rozumienie" jest niedosłowne.

      Usuń
  4. uwielbiam musztardę!!!
    niedawno byłam w musztardolandzie I kupiłam jedną pyyysznooom, ale się mię skończyła :(((
    lubie z duzymi żiarnami gorczycy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ba! Dobra musztarda nie jest zua:)).

      Usuń
  5. Nie lubię musztardy, a już najbardziej tej po obiedzie ....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, zwłaszcza takiej. Lecz jeśli już trzeba zjeść tę żabę, może się przydać:)).

      Usuń
  6. W ciazy jestes! Ja jadlam czekolade z musztarda, a teraz uzywam tylko do parowek. :)))
    Deser natomiast po obiedzie, moze byc czekoladowy. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba jestem. W takiej słoniowej:)).

      Usuń
  7. Ja używam jej do parówek, bigosu i kurczaka gotowanego...ale nie po obiedzie ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. wszyscy o musztardzie, a ja pytam - czemu tak zastygłaś?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo mnie zatkało kakało! A poważnie, to jakowaś dopadła mnie niemoc.
      Ale sposobem to diabelstwo odegnać będzie trza:).

      Usuń
  9. Musztada po obiedzie to raczej nie, ale lody przed obiadem jaknajbardziej.
    Smacznego.

    OdpowiedzUsuń
  10. Acha... No, tak... Nic nie rozumiem, a za musztardą nie przepadam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najgorsze, że ja też nie za wiele z tego rozumiem. Ale ogarnę się, słowo harcerza:).

      Usuń
  11. Hmmm..., a jakiś konkretny rodzaj? Rosyjska może? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rosyjską uwielbia moje dziecię, ja preferuję chrzanową. Ale może być jakakolwiek.
      Byle nie ta "po obiedzie". A właśnie tę ostatnio, robiąc dobrą minę do złej gry, konsumuję głównie.

      Usuń
    2. No to nie zazdraszczam... :/... Ech... Tak do zaćmienia słońca (20 marca), jeśli to Cię pociesza, max. później będzie z górki...

      Usuń
    3. W takim razie czekam z utęsknieniem. Jak to mówią, aby do wiosny. Coś w tym jest; zresztą wiosna jest moją ulubioną porą.

      Usuń
    4. Ważne by ją zjeść a strawić pomoże cokolwiek na ten obiad było.
      Polecam czeską Horcice ale trudno trafić na oryginalną nie poprawianą w Polsce. Ma wszystkie cztery smaki w równowadze i to ona pomoże na deser po obiedzie, tworząc równowagę. :)

      Usuń
    5. W sumie jak już, to tę najlepszą, nie ma co dziadować:)).

      Usuń
  12. A gatunek jaki?
    Ja lubię tę prostą - sarepską
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sarepską znamy z dzieciństwa. Może być:).

      Usuń