Wojciech Gerson. Gdańsk w XVII wieku. 1865. Olej na płótnie. 103,5 x 147 cm. Muzeum Narodowe, Poznań.


Niektórzy mają skłonność do nadinterpretacji. Nieistniejących szukając podtekstów, podejrzliwie snują nowe wątki. A innym znów razem redukują przekaz, sprowadzając go do biograficznej notki. Tu jednak pomiędzy wierszami trzeba umieć czytać...
Ze zrozumieniem.

piątek, 16 stycznia 2015

Za późno? Czy też nigdy nie jest.

Z mamą i siostrą poruszyłyśmy dzisiaj parę ważkich kwestii.
Rozmowa była całkiem zwyczajna. O życiu, pracy i postawach ludzkich.
I teraz pytam, czy może za późno.
Za późno dla człowieka.
Na życie za późno.
Bo z jednej strony lekką ręką komunałem szermujemy.
W stylu: "póki żyjemy, na nic za późno".
Jeszcze wszystko nadrobić, wszystko wynagrodzić, wszystko spełnić, wreszcie.

Potem zaś wypominamy. Albo rozliczamy.
Że jedna taka w siedem miesięcy po ślubie. A to wcale wcześniak nie był.
Inna zaś rodziła w wieku już "babciowym".
Ktoś tam maturę później zdał, niż cała reszta.
Ów zaś studia skończył "z poślizgiem". Dwudziestoletnim.
Ktoś się zakochał, w latach będąc bardzo nadliczbowych.
Zaś pewien nieborak niezbyt się w długim swoim życiu napracował.

I choćby na rzęsach stanąć miał teraz człek, choćby zrozumiał, dojrzał po czasie, na zawsze będzie już dla bliźnich be.
Bo teraz inną już formułkę, jak ciężkie działo przeciw niemu wytaczają.  
Jest czas rodzenia i umierania...

Walec przyjedzie, to wyrówna.

Czyliż umierać już nieszczęśnikowi trzeba?
I tylko śmierć przynieść może zapomnienie?
Przyzwolenie? Wybaczenie?
Wszakże o zmarłych to nikt już źle...

52 komentarze:

  1. Za późno. Usłyszałam w wieku 40tki gdy nabrałam ochoty na spełnienie marzenia gra na flecie. Chociaż wówczas nie było ważne jaki instrument,po prostu w orkiestrze kościelnej ten instrument był potrzebny. No cóż wypożyczono mi piękny flet ze prawdziwego srebra no i zaczęłam. Zapału starczyło na bardzo długo,ćwiczyłam od godz19 do 23 codziennie. Po paru mcach zaczęłam brać lekcje u p. Prof. Z Akademii Muzycznej. Ona też nie dowierzała. Po trzech latach nauki p.profesor określiła, że ona już jest zmęczona i idzie na emeryturę,boże młodszy ode mnie. A moja energia cały czas wrzała. Następna była Orkiestra Dęta ,no to trochę gorsze bo nie dość że nuty na pulpiciku na ręce to jeszcze maszerować i uważać aby równo iść. I tak się toczy..... Najgorsze za późno uslyszałam po 50 tce na Przeglądzie Osieckiej. Usłyszałam szept p. Satanowskiego do prowadzącej cyt.podkreśla te które mają poniżej 16 lat. Twierdzę, że nigdy nie jest za późno na nic. Chcę to robię,chyba że los tak sprawi że zdrowie nie do pisze,ale wtedy trzebo zmienić cel. Za późno to zmora naszego społeczeństwa,czytać to można..mi się nie chce, a to już inna bajka..........

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdy mamy swoje niezrealizowane z różnych powodów pasje, powinniśmy konsekwentnie dążyć do ich realizowania.
      Jeśli czujemy, że nas to uszczęśliwi.
      Na przekór nieprzychylnym opiniom tych, którym się nasz zapał nie podoba.
      Bo jeśli nawet nie dorównamy zawodowcom, to radość płynąca z przezwyciężenia ograniczeń - bezcenna.
      Może być tak, że co niektórzy będą się pukać na nasz widok w głowę. Z tym się musimy liczyć.
      Lecz z tak błahego powodu nie warto rezygnować z marzeń.

      Usuń
  2. Przepraszam za błędy, ale piszę na tablecie,trochę wredny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to takie złośliwe stworzenie jest:)).

      Usuń
  3. Tam za pozno! Guzik prawda.
    Ja zaczelam uczyc sie komputera po 50-tce, moja mama pojela zawilosci komorki dobiegajac 80-tki.
    Na nic nie jest za pozno, poki jeszcze mozna. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Na nic nie jest za pozno, poki jeszcze mozna."
      Z tym się zgadzam, czyli czasem, może nawet często, okazuje się, ze chciałoby się, ale juz nie można.
      Osobna sprawa, której autorka poświęca większość wpisu, to krytyczne/kpiące opinie "życzliwych".
      To zaliczam do kategorii psy szczekają, karawana jedzie dalej.

      Usuń
    2. Ja również obsługi komputera nauczyłam się w późnym wieku. Natomiast moja mama bez problemu pisze sms-y. Pozytywny stosunek wobec coraz nowszych osiągnięć techniki stwarza punkt wyjścia do ustawicznego rozwoju. Póki można. Lecz granica tej możności przesuwa się coraz bardziej. W tym nasza nadzieja:)).

      Usuń
    3. Jeśli chcemy czegoś, czego "już nie można", mamy pewien problem.
      Przestać, czy chcieć nadal.
      Trzeba nam wtedy wszelkie "za" i "przeciw" rozważyć.
      Lekceważenie krytyki wymaga od człowieka wielkiej siły ducha. Lecz warto nad tym popracować.:))

      Usuń
  4. Też się ostatnio zastanawiałam nad tym problemem. Czy sprostam pewnym wyzwaniom? Czy nie za późno na coś takiego? I po namysle doszłam do wniosku, że wręcz przeciwnie. Starsza jestem, mądrzejsza, znajaca bardziej siebie i własne mozliwości. A więc nie za późno. Niech tylko świat to pojmie.Niech nie staje wspak marzeniom, planom i powinnościom. Niech nie wtłącza w stereotypy i sztuczne ograniczenia.Jeszcze w zielone gramy! A może tylko usiłujemy...?
    Pozdrowienia zasyłam Errato!***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli wszyscy zjednoczyliby się we wspólnej misji przekraczania siebie, mogliby wyzwolić w sobie nieprzewidywalną wręcz energię. Szkoda, że każdy jest skazany na podejmowanie trudu w pojedynkę. Często-gęsto bliźni hamują nasz zapał, rzucając pod nogi przysłowiowe kłody. Nie dajmy się stereotypom.
      Grajmy wciąż w zielone! Bo potem już tylko "nogami do przodu". Oby ja najpóźniej:))***

      Usuń
  5. Bo jesteśmy spętani sznurkami czasu, które sami sobie wymyśliliśmy. Tak naprawdę nie ma jutra i nie ma wczoraj, istnieje tylko tu i teraz. Jeśli zaś, tylko teraz żyję to nigdy nie jest dla mnie zbyt późno i nigdy nie było za wcześnie. Przeszkoda to twoja głowa, li i jedynie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, jesteśmy spętani. Zwłaszcza my, kobiety. Na szczęście granica młodości nieustannie się przesuwa.
      Czasem myślę tylko z ironią, dlaczego nie dla nas:)).
      Naprawiajmy swoje głowy. I oby starczyło nam czasu.

      Usuń
  6. Że nigdy nie jest za późno - taką mam nadzieję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mając nadzieję, możemy się nie dowiedzieć, że jest za późno.
      W tym jednym przypadku niewiedza bywa zbawienna:)).

      Usuń
  7. teoretycznie wiele rzeczy można zrealizować, mając zobowiązania, ale jest to trudne. Łatwiej podróżować po świecie osobie bezdzietnej niż matce karmiącej, można się też zakochać bez pamięci będąc mężatką ale to bardzo komplikuje życie co najmniej kilku osobom, można zimą siać żyto do doniczki na oknie a potem dziwić się, że wyrośnie blada trawka i chleba się raczej nie doczekamy
    a gadać będą zawsze, to akurat raczej problem tych, co gadają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się. Tyle, że często owe trudności przeceniamy. Wybieramy święty spokój za cenę swojej tożsamości.
      Nie chcę oczywiście powiedzieć, że należy "iść po trupach", nie licząc się z ewentualną krzywdą innych osób.
      W kwestii doniczki z bladą trawką natomiast, kto wie, może warto docenić sam fakt zaistnienia...

      Usuń
  8. hm
    a ja uważam, że to nic złego, że na coś jest za późno
    każdy moment życia niesie NOWE i na to NOWE kiedys było za wcześnie
    ważne, żeby ciągle mieć marzenia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marzenia dostosowane do zmian? Można i tak.
      Lecz można też inaczej. Pod wiatr.

      Usuń
    2. jak się lubi wiatr w oczy, to proszę bardzo
      właściwie wiatr pod skrzydłą unosi samolot.
      ja lubię harmonię, nie lubię walki
      taka przyziemna ze mnie istota

      Usuń
    3. Ja w sumie też za walką nie przepadam. Jeśli jednak atakują, bronić się trza:).
      Harmonia to najbardziej pożądany stan. Cóż, kiedy nie każdemu dany.

      Usuń
  9. Nigdy nie jest za późno, choć w niektórych sprawach może być nieco pod górkę.
    A Ci co tak mówią, pewnie niejednego żałują, ale nie mieli ani siły, ani odwagi wyjść z szeregu by spełnić swoje marzenia. Trzeba żyć, nie egzystować. Bo w przypadku tego drugiego, pozostaje czekanie w rozgoryczeniu... na śmierć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo trafny ogląd. Ci, którzy teraz żałują, starają się zracjonalizować swoją dawniejszą zachowawczość.
      Dlatego tak usilnie starają się wybijać bliźnim z głów wszelakie "nierozsądne porywy":)).
      Niekiedy zaś przeciwnie, żałują, że się nie odważyli.
      Tylko nieliczni decydują się na realizację swych spóźnionych marzeń.

      Usuń
    2. I takim nielicznym dopinguję :)
      A słuchani obiegowych opinii, a szczególnie tego, czy się jest do czegoś za starym, czy czegoś tam się nie powinno, to sprzeniewierzanie się samemu sobie.

      Usuń
    3. Oby nam starczyło animuszu:)).

      Usuń
  10. Czasem takie rozpamiętywanie wstecz nie ma sensu - bo z perspektywy lat często zapominamy o realiach, w kórych podejmowaliśmy takie a nie inne decyzje.
    A myślenie o innych, że coś robią za późno... czy to nie jest pochodna naszego pędu do przeważnie pochopnego oceniania?
    Warto czasem rozróżniać między ocena czynów jako takich a oceną człoweika.

    Ale jest jeszcze jedna kwestia - zawsze trzeba mówić i robić dobre rzeczy, bo rzeczywiście może sie okazać ze na coś jest za późno gdy ktoś umrze...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem nie ma sensu. Czasem zaś ma. Nie wolno nam pochopnie oceniać innych.
      To, co nam wydaje się stratą czasu, dla kogoś innego może być (na przykład) okazją do uzdrowienia uczuć.
      Z Twym ostatnim spostrzeżeniem zgadzam się w całej rozciągłości. Spieszmy się kochać ludzi.
      Bo potem będzie można już tylko się modlić:)).

      Usuń
  11. Za późno to można co najwyżej udać się do toalety, gdy chce się zrobić kupę. Całą resztę robię wtedy, kiedy mogę, kiedy lubię i kiedy jestem na to gotowa. A że ktoś uważa, że za późno?, że z poślizgiem? że trzeba było to wcześniej zrobić? To tylko świadczy o jego ciasnocie umysłowej i o tym, że żyje w utartych schematach, które wyznaczają stereotypy, księża i wiecznie włączony w domu telewizor.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobre! Muszę to dzisiaj powiedzieć siostrze:)).
      Właściwie nie spodziewałam się innego oglądu sprawy po kimś tak przebojowym, jak Ty.
      Można by stawiać Cię za przykład.
      Nie warto brać sobie do serca poglądów ludzi o ciasnych umysłach. Tylko, że czasem ogarnia człowieka niemoc.

      Usuń
  12. haha, a kto by się takim gadaniem przejmował?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby starczyło mi sił, aby się nie przejmować. Musze wypracować sobie jakieś skuteczne mechanizmy:)).

      Usuń
  13. słyszałam drwiny, że coś za późno.I co?
    nie ma co się przejmować:))
    Robić swoje :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Róbmy swoje, jak słusznie śpiewał Młynarski:)).

      Usuń
  14. Za późno to taka chyba czasem wymówka jest. Przykładem jest moja mama, która zawsze mówi: o jakbym była młodsza to (...), teraz już za późno. Kiedyś nie zdzierżyłam i odpowiedziałam: to połóż się i czekaj na śmierć. Zdziwienie w jej oczach, zatkanie i brak możliwości odpowiedzi były bezcenne. No i coś drgnęło w temacie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda; często się tak mówi: gdybym był/a młodszy/a.
      Tymczasem za dziesięć lat będziemy mówić, że dziesięć lat temu to byliśmy młodzi.
      Czemu teraz wydaje się człowiekowi inaczej.:)

      Usuń
  15. Najciekawsze i chyba najbardziej wnerwiajace jest, ze ludzie sami w swoich glowach ustawiaja sobie jakies tam granice (czasowe, wiekowe) i dobrze, bo maja do tego prawo. Ja tez juz mam pare takich granic, np. uznalam, ze juz za pozno na nauke baletu:)))) Ale ze ludzie przenosza te swoje granice na innych to jest wlasnie ten bardzo wkur....cy element.
    Przeciez osoba starsza ode mnie moze uznac, ze i owszem ma ochote na zajecia z baletu i co mnie do tego??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to! Nie wolno narzucać innym ludziom swoich własnych ograniczeń. Ani ośmieszać ich pasji.
      Nawet, jeśli na pierwszy rzut oka mogą wydawać się "spóźnione".
      W tym miejscu przyznam Ci się, że kiedyś bardzo pragnęłam być baletnicą. Szybko mi przeszło:).

      Usuń
  16. Szkoda, że tak sobie nawzajem kłody pod nogi rzucamy. A celują w tym często najbliżsi - a po co ci to, a nie dasz rady, a już trochę za późno, to dla młodych .....malkontenctwo przekazywane z pokolenia na pokolenie .... trzeba dużo sił i samozaparcia, żeby odrzucić te "dobre rady" i robić swoje.
    Ale jest to realne, więc warto próbować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak; kto jak kto, ale najbliżsi to już potrafią skutecznie wybić człeku ze łba wszystko, co "oryginalne":).

      Usuń
  17. Te wszystkie wyświechtane slogany to my, ludzie, wciskamy sobie w te nasze zakute łepetyny. A przecież nie ma szablonu ani formy jednej jedynej. Każdy z nas ma inna drogę, inne wybory i inne doświadczenia. Powinjiśmy mieć siłę by być sobą i żyć zgodnie z tym, co czujemy. Czasem wbrew stereotypom...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żeby tego od dziecka człowieka uczono... Tymczasem robi się wszystko, żeby go zniechęcić. W imię bezpieczeństwa. Albo, tym gorzej, "dobrych obyczajów".

      Usuń
  18. Pani M wyjęła mi z ust stwierdzenie, że większość tego typu komentarzy jest wyświechtana.
    A każde życie jest jedyne w swoim rodzaju i najwięcej warte dla tej jednej osoby, która to właśnie życie przeżywa.
    My sobie ewentualnie pogadamy, a to ta osoba będzie dźwigać na sobie (lub właśnie nie) wszystkie konsekwencje podjętych decyzji.
    Pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyświechtane, owszem, ale wciąż się dobrze mają. Zawsze chętnie w nagłych przypadkach przywoływane.
      Potem pozostaje już delikwentowi tylko rezygnacja. Dla świętego spokoju, chociażby.

      Usuń
  19. Lepiej późno niż wcale. Lepiej późno niż jeszcze później żałować, że się nie zrobiło, nie spróbowało. A inni niech rozprawiają o swoim własnym życiu a nie wyrącają się do mojego!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tyle, że wraz z upływem czasu ubywa też zapału. Sami chętnie szukamy pretekstu do rezygnacji. Tak jest łatwiej. Potem niestety boli...

      Usuń
  20. i ja myślałam że na wiele spraw już za późno ...
    a jednak życie pisze własne scenariusze :)
    Pozdrowionka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, co pisze, to pisze:))***
      Kto by się spodziewał!

      Usuń
  21. Na pewne rzeczy w życiu nie jest za późno,na inne ewidentnie - tak! Zależy kto i o czym mówi/myśli.Przekonanie,że zawsze jest dobry czas na wszystko i dla każdego,to iluzja.Nie lubię się karmić iluzjami, bliższa mi jest biblijna mądrość o czasie siewu i czasie zbiorów:)To nieprawda,ze wszelkie ograniczenia tkwią w naszych głowach, wiele ograniczeń wynika po prostu z biologii.Życie zostało zaprojektowane tak,a nie inaczej i całkowicie odwrócić tego nie sposób,choć czasem szkoda:))
    Owszem,często mi się jeszcze wydaję,że poradzę sobie ze wszystkim:)Myślę wtedy,że mam kontrolę nad swoim życiem,ciałem,ogólnie - nad wszystkim,że to ja steruję swoją tzw.karierą zawodową.Choć może nie tak do końca..:)
    Z drugiej strony myślę,że nawet największy entuzjazm musi się trzymać granic zdrowego rozsądku,bo inaczej jest głupotą,przecenianiem siebie, szarżowaniem.Że pewne rzeczy są już poza mną..Moim zdaniem, zawsze warto mieć cel i do niego dążyć,plany,pomysł na siebie..niezaleznie od wieku,ale REALNE:)
    Asia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Popieram z grubsza.
      Zegar biologiczny tyka, tyka. Masz lat 50+ i chcesz jeszcze dziecko: mężczyźnie łatwiej, kobiecie mniej.
      Chcesz kredyt na nowy dom. Może i dostaniesz ale jakim wyrzeczeniem go spłacisz?
      Chcesz pracować, zarabiać. Kto przyjmie do pracy 'starca' gdy młodych ma do koloru, do wyboru. To taki rasizm wiekowy XXI wieku.
      Biegnij maraton z obolałymi stawami.
      Zwiedzaj świat za minimalną emeryturę.
      Ucz się chińskiego - możesz, tylko po co?

      Tak w rezultacie to nie możemy wszystkiego, czasem tylko tak sobie wmawiamy, że na nic nie jest za późno. Jest. Jest też na wiele rzeczy za wcześnie aby rezygnować i za późno, żeby realizować. Ten okres nazywa się okresem 50+. Hrehrehre!

      Usuń
    2. Na jedne rzeczy jest, na inne nie jest... Słuszna konkluzja. Pod warunkiem, że to nie inni ludzie będą o tym decydować, a tylko my sami. Jeśli to nasze życie i nikt go za nas nie przeżyje, to jest zasadne, byśmy nie pozwalali innym ludziom naruszać obszaru naszej wolności. Dopóki nie koliduje ona z dobrem innych osób, nie podlega ocenom moralnym, ani "zdroworozsądkowym". Nikt nie ma prawa narzucać drugiemu człowiekowi swojego własnego systemu wartości.

      Usuń
  22. Ja z tych, co większość spraw i rzeczy za późno.
    Wedle innych rzecz jasna.
    A ja swoje WIEM.
    Bo to moje życie.
    Przekwalifikować się zawodowo po czterdziestce, wyzdrowieć po dwudziestu latach chorowania, nauczyć się pływać i jeździć na nartach dwa lata temu, próbować jazdy konnej w tym roku ( jeszcze leczę kręgosłup :P)
    Za późno? A w życiu!
    No chyba że czegoś już nie jestem w stanie zrobić.
    Przetańczyć całej nocy do białego rana :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, bo tylko z tego warto rezygnować, co sami uznamy za niewarte trudu. Natomiast nigdy nie powinniśmy ulegać czyjejkolwiek presji. To nasze życie i tylko my ponosimy za nie odpowiedzialność.

      Usuń