Wojciech Gerson. Gdańsk w XVII wieku. 1865. Olej na płótnie. 103,5 x 147 cm. Muzeum Narodowe, Poznań.


Niektórzy mają skłonność do nadinterpretacji. Nieistniejących szukając podtekstów, podejrzliwie snują nowe wątki. A innym znów razem redukują przekaz, sprowadzając go do biograficznej notki. Tu jednak pomiędzy wierszami trzeba umieć czytać...
Ze zrozumieniem.

poniedziałek, 4 maja 2015

Ach, te przepyszne naleśniki!

Bez obawy, nie zamierzam tu czynić konkurencji kulinarnym blogerkom.
Zresztą, nie miałabym z Wami szans, dziewczyny.

Jednak od czasu do czasu i ja będę chciała zarekomendować swoje smaki.
Mnie też zdarza się przecież gotować.
Naleśniki przyrządzam nieczęsto. Za to jak już ogarnie mnie chętka, potrafię zaszaleć.
(To jeden z takich moich "gospodarczych" zrywów.)
Jeżeli naleśniki, to nie na słodko. Zarówno ja, jak i moje dziecię uwielbiamy te w wersji na słono.
Praktycznie w jednym wydaniu: z kapustą i pieczarkami. Co tu więcej gadać - są po prostu pyszne.
Nie przepadamy za nadzieniem ze szpinaku, jak też i mięsnym.
Za to na deser lubię skonsumować jednego w wersji słodkiej. 
Czyli zwiniętego w rulonik i posypanego cukrem. Nu i chwatit!
Bo jeżeli "słodkie", to nie takie z dżemem, czy twarogiem. Nigdy zaś upstrzone udekorowane owocami, żadne tam popaprane polane czekoladą.
A tylko posypane cukrem i zwinięte w rulonik, pokrojony potem na plasterki. Nieważne, że i tak się rozwinie. Bo zwinięte rulonik przedkładamy ponad te złożone w ćwiartkę.
Niby w smaku prawie bez różnicy, jednak to prawie wielką robi tu różnicę.

Ciasto:
5-6 jajek, szklanka mleka, woda, łyżeczka soli, łyżeczka cukru.

Jajka miksuję z pełną łyżeczką cukru i płaską łyżeczką soli. Następnie wsypuję mąkę, dolewając mleko i dopełniając wodą, by uzyskać konsystencję umownie określaną jako "gęsta śmietana". Umownie, bo jak na śmietanę to jednak powinna być bardzo gęsta. Taka dygresja dla początkujących, jeśli takowi są.

Nadzienie:
Kapusta kiszona 75 dag (lub więcej), opakowanie pieczarek z Biedronki (pewnie z pół kilo, nie wiem dokładnie), olej, cebula (2 sztuki).

Cebulę podsmażam na oleju, wsypuję drobno pokrojone pieczarki, podsmażam razem (mieszając).
Następnie dodaję posiekaną, do miękkości ugotowaną kapustę. Duszę kilkanaście minut, odparowując ewentualny nadmiar płynu.
Usmażone na bieżąco naleśniki smaruję (grubo) gorącym nadzieniem i zwijam w rulonik. Nie podsmażam, ani nie rumienię ich na modłę jakowychś krokietów. 

Pałaszujemy ze smakiem, aż nam się uszy trzęsą. 

30 komentarzy:

  1. Nie przepadam za robieniem naleśników, ale jeśli juz to też raczej na słono. Takich z kapusta i pieczarkami jeszcze nie robiłam spróbuję...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, polecam...:) Najbardziej nie lubię robić pierogów. Dlatego kupuję w Biedronce.
      Wiem, że wolisz na słono. Niektórzy tak mają. Szkoda, że nie ja:)).

      Usuń
  2. Ja robie nalesniki w zupelnie innych proporcjach, na litr mleka biore jedynie dwa jajka i maki tyle, zeby ciasto bylo "oleiste" w konsystencji. Bardzo lubie takie z kapusta, o jakich piszesz, ale tez z farszem miesnym. Miele drobno mieso z rosolu razem z warzywami i dobrze doprawiam. W ogole lubie nalesniki, ale najmniej na slodko. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś również zdarzało mi się wykorzystywać mięso z rosołu. Po prostu nie było co z nim zrobić i musiałam przemycać je do farszu. Ale to moje dziecięce draństwo zawsze się pokapowało:)).
      Na słodko tylko na deser.

      Usuń
  3. Podzielam przekonanie, że rulonik :)
    Takie na słono lubię zapiekane.

    Niestety smażone naleśniki nie lubią mnie - a może mój organizm ich...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właściwie niczego nie zapiekam. Mój organizm tego nie toleruje, a i oczy wcale nie pragną:).

      Usuń
  4. cukier w przepisie bym sobie darowała, ale poza tym smaka mi narobiłaś

    ja właśnie zrobiłam sałatke z Quinoi, wrzuciłam każde warzywo i avokado, , jeju, jaka dobra!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cukier niby można sobie darować, ale to minimum jest po to, by jajka przynajmniej lekko się ubiły.
      W zależności od priorytetów:).
      Nawet nie wiem, co to Quinoi. Brzmi z wietnamska:)).

      Usuń
    2. to taka kasza - nie kasza
      pochodzi z Ameryki Południowej
      nie zawiera glutenu, za to zawiera mnóstwo zdrowych rzeczy
      i jest pyszna:))

      Usuń
    3. Muszę spytać kolegi, czy ma taką w swoim sklepie. (Ze zdrową żywnością, oczywista.)

      Usuń
    4. jak nie ma, to znaczy, ze nie ma dobrego sklepu :PP

      Usuń
    5. No, to się okaże.:

      Usuń
  5. Naleśniki,smażę czasami dla moich chlopaków,ale zawsze na słodko.Nie probowalam w wersji z kapustą,ciekawe...oczywiscie,że rulonik,my też tak wolimy:-)
    (ostatnio nadzienie zrobiłam z twarogu urobionego z jog.naturalnym z miodem i z cukrem z wanilią,moim b.smakowało)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyobrażam sobie:)). Dla chłopaków to zawsze duża atrakcja.

      Usuń
  6. Ja na takie danie mówię krokiety :-)

    Moje naleśniki to 4 jajka, 2 szkl mleka, 2 szklanki wody, 4 szklanki mąki, szczypta soli. Syn uwielbia z twarogiem, ja z dżemem brzoskwiniowym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krokiety bardziej kojarzą mi się z zasmażaniem, a tego nigdy nie stosuję. Teraz w nagłym impulsie przypomniałam sobie gołąbki i zapragnęłam przyrządzić. Jak to niezbadane są ludzkie skojarzenia:)).

      Usuń
  7. moje naleśniki są w zupełnie innych proporcjach jesli chodzi o jajka, ale farsz taki jak Twoj - uwielbiam :) Bardzo lubię tez mięsne i z farszem serowo pieczarkowym :) Na słodko też lubię... z twarogiem i wanilią a potem jeszcze na masełku zapieczone... ale mi smaka narobiłaś! a tak mi się nie chce stać przy patelni! jakem cieżarna obliguję Cię w tym momencie do dostarczenia mi jakichś naleśników... oooo :)))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, żałuję, że z powodu odległości mogą być jedynie wirtualne.:))***

      Usuń
  8. Naleśniki u mnie są w ciągłym ruchu:) Smażę je namiętnie. Zawsze są w kuchni a szczególnie latem. Kiedy przez dom przewijają się dzieci własne i sąsiedzkie to naleśnik jest super przekąską na każdą chwilę :)

    Takie z kapustą i pieczarkami robię - mniam. Robię też wersję kalorycznie wypaśną, tzn. z pieczarkami i cebulką, serem mozarella oraz dobrą kiełbaską. Zapieczone w piekarniku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma to jak przeczytać coś takiego nocą. I jak tu teraz spać:)).

      Usuń
  9. Ja dziś zrobiłam moje popisowe z serem, mniam! A od Ciebie może nauczę się robić te niesłodkie, które mogę potem zawinąć właśnie z kapustką czy innym warzywnym nadzieniem. :)
    Dziękuję bardzo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem robię też placki warzywne. Właściwie takie małe omleciki. Z papryką, cebulą, pieczarkami i tym, co aktualnie jest pod ręką, jak na przykład żółty ser.
      Cieszę się:)

      Usuń
  10. Pewnie smaczne.
    Może namówię żonę
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Albo raczej zrób żonie niespodziankę:)

      Usuń
  11. Ciekawe. W liście składników nie ma mąki, ale w przepisie jest - wsypuje mąkę.
    Ciekawe jest to, że nikt z komentatorów o tym nie wspomniał. Widocznie maja większe doświadczenie w gotowaniu/smażeniu niż ja.
    Jeśli chodzi jednak o naleśniki, to smażę je dwa razy w tygodniu - dla moich wnucząt.
    Składniki - 1 kubek (375 ml) mąki, 1 kubek mleka, 1 kubek napoju z babelkami - szczególnie dobre jest piwo, 3 jajka, troche soli, troche oleju. Miksować przez minute i odstawić na 20 minut. Smażyć na małej ilości oleju. Powinno wyjśc 14 bardzo cienkich nalesników. Nadzienie ddowolne. Ja też lubię kapuste albo grzyby. Dzieci - z serem i dżemem.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, nich mnie! O tak podstawowym składniku zapomnieć. To pewnie dlatego, że zabrakło mi doświadczenia w prowadzeniu tak zwanego "bloga kulinarnego".
      Dla wnucząt na piwie? Chociaż pewnie ten alkohol ulatnia się w procesie przyrządzania.

      Usuń
  12. apetytu mi narobiłaś... tylko o tej godzinie to skąd ja wezmę kapustę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Potem trzeba jeszcze ją ugotować i drobno posiekać. Z tym jest największy problem, bo jak człowiek nabierze apetytu, to chciałby już:).

      Usuń