Wojciech Gerson. Gdańsk w XVII wieku. 1865. Olej na płótnie. 103,5 x 147 cm. Muzeum Narodowe, Poznań.


Niektórzy mają skłonność do nadinterpretacji. Nieistniejących szukając podtekstów, podejrzliwie snują nowe wątki. A innym znów razem redukują przekaz, sprowadzając go do biograficznej notki. Tu jednak pomiędzy wierszami trzeba umieć czytać...
Ze zrozumieniem.

piątek, 12 lutego 2016

Przemiła atrakcja

Nie brakowało ci internetu, zapytała mnie ostatnio siostra.
Otóż nie brakowało, bo tam, gdzie przebywałam, życie toczyło się odmiennym trybem.
Nie lepszym i nie gorszym. Ot, po prostu innym.
Dziś przy śniadaniu o zaległości w lekturze pyta mnie z kolei dziecię.
Czy mi coś umknęło, czy coś się spiętrzyło.
Nic podobnego - wszystko z grubsza ogarnęłam już pierwszego "domowego" dnia.
Jeszcze tylko parę wstecznych wpisów i finito.
Tak już teraz będzie aż do odwołania. I to nieprędkiego - na co mam nadzieję.
Jak też i reszta rodzeństwa mego.
Tydzień u siebie, a tydzień...tam. Gdzie? O tym już, pozwólcie, innym razem powiem.

Teraz zaś - zgodnie z blogową tradycją - pochwalę się otrzymanym podarunkiem.
Pod koniec stycznia nasza koleżanka Ania zaproponowała swoim czytelnikom zabawę. Chodziło o uchwycenie momentu, w którym licznik wskaże zawrotną liczbę pół miliona wyświetleń. Imponujący ten wynik postanowiła uświetnić, przekazując szczęściarzowi zdjęcie z własnej wystawy fotografii.
Przez parę dni licznik jakoś tak niemrawo drgał, potem zaś ruszył z kopyta i ...auuuuuuuuuć, przegapiłam! Beneficjentem zostać miał kto inny. Trudno, tak to zazwyczaj bywa.
Tymczasem okazało się, że aż trzy osoby równocześnie uwieczniły tę magiczną chwilę.
I niespodziewany fart - jedna ze zwyciężczyń scedowała swoją "zdobycz" na mnie.
Kochana Nietutejsza. Nie każdego stać byłoby na tak piękny gest.

I oto dziecię wreszcie mi donosi - przesyłka dotarła. (W trakcie mojej niebytności w domu.)
Lecz dość już tych wstępów, podziwiajcie sami:

Źródło





Natomiast tak prezentuje się u mnie w domu. Jest to profesjonalna odbitka na piance. Przyznaję, że po raz pierwszy spotkałam się z czymś podobnym. Ku mojemu zmartwieniu okazało się, że podczas transportu fotografia została nieco uszkodzona. Rogi i brzegi w paru miejscach są zagięte, zaś po skosie biegnie jeszcze coś w rodzaju rysy. Wprawdzie z tą ostatnią jest pół biedy, można uznać, że taki jest wzór. Zastanawiam się, czy można obciąć poszarpane brzegi, chociażby przy pomocy obcinarki do zdjęć.

Ot, na przykład takie uszkodzenie.

Natychmiast zaczęliśmy z dziecięciem główkować, gdzie by tu najlepiej ją umiejscowić. Tymczasowo użyliśmy taśmy dwustronnej. Wygląda to, a raczej ...przez chwilę wyglądało tak:


Bowiem po pewnej (a właściwie niepewnej) chwili dał się usłyszeć szelest zapowiadający spadek. Który szczęśliwie nie spowodował dalszych spustoszeń. Zdaje się, że teraz trzeba będzie dokleić haczyk i wbić w ścianę gwoździk. Obrazek nie jest ciężki, zatem cienki stalowy gwoździk powinien mu dać radę. Zatem nie pozostaje mi już nic innego, jak tylko najserdeczniej podziękować za tę miłą niespodziankę. Ani M. - autorce pracy, oraz Nietutejszej, która tak wspaniałomyślnie scedowała ją na mnie.

36 komentarzy:

  1. Errato - okropnie mi przykro, że są takie uszkodzenia, ktoś na poczcie musiał się bardzo postarać, żeby powstały... ojej.
    Co do zawieszenia - w laboratoriach foto są specjalne zawieszki do takiej pianki. Chciałam je dołączyć, ale akurat "nie dowieźli". Znalazłam jednak w domu kilka, zostały po wystawie. Mogę Ci wysłać. Zrobię też nową odbitkę zdjęcia, i prześlę w tekturowym pudełku, może to je zabezpieczy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko co zrobić ze starą? Trochę mi jej szkoda. Czy warto robić aż takie zamieszanie? Wahałam się nawet, czy o tym pisać, ale skoro takie są fakty...
      My z dziecięciem i tak mamy wiele frajdy z podarunku:).

      Usuń
  2. Najpierw myslalam, ze ten obraz jest naprawde wielki, bo na drugim zdjeciu stoi na tym czyms, co ja uznalam za szafke stojaca na podlodze. A potem wisi obok zegara i nagle jest male. Jak to punkt odniesienia przeklamuje rzeczywistosc. :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anka, no co Ty? Gdybym była właścicielką takiej podłogi, miałabym powód, by narzekać na los:)). A tak nawiasem, to wcale nie jest takie małe:).

      Usuń
  3. Errato, gratuluję, też czyhałam na pół miliona :)

    OdpowiedzUsuń
  4. też czatowałam i się dziwiłam co tak niemrawo aż nagle bum i po krzyku!
    byłaś rozstać się z kamieniami?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z kamieniami to ja się teraz tak szybko nie rozstanę. Mam odpowiedzialne zadanie:).

      Usuń
    2. Powinno być "tym bardziej", lecz, paradoksalnie, tak być nie może.

      Usuń
  5. Obraz piękny :-)
    Muszę zacząć sprawdzać swój licznik

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nie sprawdzasz? Na pewno masz full! Zwłaszcza sumując obydwa blogi:).

      Usuń
  6. No ja nie umiem zrzuty zrobić.
    Chyba mnie to kompromituje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie zawsze musi pomagać dziecię. Wrzeszczę do niego, on zaś odpowiada, że muszę radzić sobie sama:)). Niekiedy się lituje i udziela wskazówek. Cóż, kiedy do następnego razu znów zapominam, jak to było:).

      Usuń
  7. Świetny obraz. Gratuluję! :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. po pierwsze gratuluję wyniku, a po drugie pięknego prezentu :) jest niesamowity :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prezent owszem, wynik - niestety, nie mój. U mnie dopiero przed chwilką 106 tysi:)). Może być.

      Usuń
  9. Świetny obraz. I piękny gest.

    Współczuję tego "tydzień tu, tydzień tam". Ale może masz bliżej niż ja miałam i nie będziesz musiała jechać nagle przez pół Polski (nie chodzi o niedogodność tylko tyle czasu ta jazda trwała, gdy powinno być na już...) Oby jak najdłużej - rozumiem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piękne oba:).
      Jak Ty wszystko dobrze rozumiesz. Dziękuję.

      Usuń
  10. Jak to miło gdy wokół dobrzy ludzie
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest podstawa. Bez tego smutno i smutniej.

      Usuń
  11. Piękne zdjęcie :)
    Mój Anioł też prezentuje się wspaniale
    Na szczęście nie uszkodził się nic a nic :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To miałaś farta:). Lecz nic wielkiego w sumie się nie stało. Szkoda, że tak nieuważnie traktują delikatne przesyłki na tej Poczcie.

      Usuń
  12. Errato, to nie przypadek że przekazałam tę nagrodę właśnie Tobie. Chciałam Ci w ten sposób podziękować za pewien wpis na Twoim blogu, który jest i zawsze będzie bardzo ważny dla mnie. Dziękuję :***
    I ogromnie mi miło, że mogłam sprawić Ci chociaż taką niespodziankę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze raz dziękuję.♥
      Zaciekawiłaś mnie niesamowicie:). Zawsze miło jest wiedzieć, że ktoś uznał za ważne to, co napisaliśmy. Ktoś konkretny w szczególności, bo przecież zawsze mamy nadzieję, że komuś, gdzieś, coś...

      Usuń
  13. Gratuluję ci, mieć obrazek Ani to zaszczyt! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz to szczęście, że osobiście Ją znasz. Pewnie widziałaś na żywo niejeden.

      Usuń
  14. To Ci się poszczęściło. Każdy lubi takie dary od losu czy od koleżanek blogowych - zresztą na jedno wychodzi, bo tak czy inaczej szczęście się wtedy uśmiecha i robi się ciepło na sercu :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To taki dowód, że jest się częścią tej małej, blogowej społeczności, że jest się dla kogoś ważnym i takie tam...:)

      Usuń
  15. Gratuluję prezentu, Errato :)
    Ściskam serdecznie :***

    OdpowiedzUsuń
  16. Odpowiedzi
    1. I to nie pierwsza, rzec by należało:).

      Usuń