Wojciech Gerson. Gdańsk w XVII wieku. 1865. Olej na płótnie. 103,5 x 147 cm. Muzeum Narodowe, Poznań.


Niektórzy mają skłonność do nadinterpretacji. Nieistniejących szukając podtekstów, podejrzliwie snują nowe wątki. A innym znów razem redukują przekaz, sprowadzając go do biograficznej notki. Tu jednak pomiędzy wierszami trzeba umieć czytać...
Ze zrozumieniem.

piątek, 22 sierpnia 2014

Jedziemy na wycieczkę, bierzemy misia w teczkę

Nie, nawet nie bierzemy teczki. Bo to malutka, ot, tycia-tycia wycieczka jest.
Do mojego ukochanego miasta.
Ja to mam szczęście.
Gdybym miłością pałała do jakiegoś Rzymu, Paryża, czy Krakowa nawet...
Miałabym spory problem. Przy moich skromnych środkach.
Tymczasem, mówisz - masz.
Sto osiemdziesiąt na południe w tę - i tyleż samo w drugą.
Dwie i pół godziny drogi.

Dziką roślinnością blog mój zarasta, lecz cierpliwości.
Od poniedziałku znów dziać się zacznie.
Ponieważ jutro... jadę na wycieczkę z córką.
Zgodnie z długą krótką tradycją - z okazji moich urodzin.
To trzydziestego sierpnia.
Dwa lata temu, w rocznicę "okrągłą" byłam tam po raz pierwszy.
Trochę się boję. Lecz tak już mam.
Wykpijcie moje strachy.
Bo jakaż dla ducha uczta.

Zero zdjęć. Zero zwiedzania.
Nienawidzę zdjęć. Nudzi mnie "zwiedzanie".
Ważne, żeby pobyć. A jak się oczy ma, to widzi się, co trzeba.

Schyłek lata przywodzi mi na myśl wspomnienia.
Tchnie nostalgią utraty, ale też nadzieją.
Krążą myśli wokół miejsc ukochanych.

Tak, tak; relacje będą.

26 komentarzy:

  1. wiesz co, mam ochotę się postarać, byś ten stary Kraków pokochała, pomimo dulszczyzny, smogu i smoka. Baw się dobrze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lepiej nie, Klarko; biley są drogie:-).
      Przecież ja ten Kraków od lat kocham. Tylko na swoje szczęście teraz pokochałam bliższe sobie miasto.
      Dzięki, nie wątpię, że będzie pięknie:-).

      Usuń
  2. lubię takie wycieczki :) udanej podróży :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Niech wam będzie cudownie :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Miłych wrażeń i odgrzebanych wspomnień. Nie zapomnij zabrać wałówki. Bo tak jak mawiała moja babcia... Kto ze sobą nosi o nic nie prosi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wałówka zabrana. Jak się okazało, w nadmiarze:)). Ten jeden raz, bo zwykle zjadamy każdą ilość.

      Usuń
  5. Jedziesz do miejsca, ktore jest partnerskim miastem mojej Getyngi, wiec prawie, jakbys byla u mnie :)))
    Dobrej zabawy! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do Getyngi też chętnie bym zawitała. Może w następnym wcieleniu:)).
      Te miasta zdają się być w jakiś magiczny sposób podobne.

      Usuń
  6. Rozumiem takie odwiedziny w miescie, ktore sie kocha. Wystarczy pobyc:)
    Udanego pobytu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Był udany. I nie był. Napiszę wieczorem.

      Usuń
  7. tez mam problem ze zdjeciami
    ale ogladac je to bardzo lubie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A je właśnie stwierdzam, że robi się je z obowiązku, a potem wcale się nie ogląda.

      Usuń
    2. ale nadchodzi moment, ze sie je ogląda
      ja od czasu do czasu robie albumy i wygrzebuje je zewsząd
      i to fajne jest, że są

      Usuń
    3. Tak, zgadza się, bo ja czasem odczuwam potrzebę wygrzebywania skądś starych kartonów z zapomnianymi zdjęciami. To trochę smutne minmo wszystko...

      Usuń
  8. Kiedy jestem w miejscu, gdzie dobrze się czuję, automatycznie włącza mi się opcja automat, chęć zatrzymania w kadrze tych fantastycznych miejsc i chwil. Ja akurat to lubię. Ale czasem też chcę po prostu pobyć, powdychać, nacieszyć się miejscem.
    Miłego wyjazdu urodzinowego i opowiedz, jak było :)!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wrażenia kłębią się w głowie, potem zaczynają układać się w jakiś wątek,by potem znów rozsypać się na kawałki...

      Usuń
  9. Mam nadzieję, że wycieczka się udała! Ja odwrotnie, lubie włóczyć się z aparatem, ale kazdy odpoczywa inaczej :) i Bogu dzięki! :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W końcu (jednak) pożałowałam braku aparatu. Bo fotki zrobione komórką okazały się ...pożal się Boże:)).

      Usuń
  10. No to... radosnego pobytu. Niespiesznego i pozwalającego na to, co najmilsze ;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pobyt, nawet niespieszny, niesie z sobą nieuchronność powrotu. Cóż, dola...

      Usuń
  11. Ufam, że było jak być powinno :)
    A zdjęcia uwielbiam. Dzięki nim więcej widzę, jednocześnie mniej widząc, bo jak się na coś zagapię, to na resztę widzenia czasu nie wystarcza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo nic nie poradzimy na to, że musimy wybierać, na co patrzymy. Życia nie starczyłoby na wszystko:).

      Usuń
  12. ja zwiedzanie - tak, ale takie niespieszne. lubię chłonąć miejsca całą sobą. coraz bardziej się uczę odczuwać chwilę i trwać w niej każdą komórką ciała i duszy :) chyba to jest właśnie moja metoda na szczęście :)
    czekam na relacje. wiem, że prawdziwych uczuć w nich nie zabraknie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż może być piękniejszego nad takie trwanie w pięknie. Choćby nawet było ulotne i bardzo subiektywne.
      Ach, gdybym tak odważyła się wyrazić to, co czuję.
      Czasami lepiej się pohamować...

      Usuń