Wojciech Gerson. Gdańsk w XVII wieku. 1865. Olej na płótnie. 103,5 x 147 cm. Muzeum Narodowe, Poznań.


Niektórzy mają skłonność do nadinterpretacji. Nieistniejących szukając podtekstów, podejrzliwie snują nowe wątki. A innym znów razem redukują przekaz, sprowadzając go do biograficznej notki. Tu jednak pomiędzy wierszami trzeba umieć czytać...
Ze zrozumieniem.

piątek, 24 października 2014

Co to jest grazmo

Z cyklu: Rodzinne anegdoty

Pieśni kościelne, bez dwóch zdań, własnymi prawami się rządzą.
Niekiedy trudno dopatrzeć się w tym sensu.
Powstały, by spełniać określone kryteria. Nie nam się o to spierać.
Nawet jeśli pozornie gdzieś tkwi błąd, okazuje się, że ...to my jesteśmy w błędzie.
W latach wczesnego dzieciństwa, bywając z babcią u Ojców Dominikanów, często słyszałam pewną bardzo starą pieśń. Rozumiałam, że z treścią tejże dyskutować nie wolno.
Jednak od pewnego czasu dręczyło mnie pytanie. Chodziło o pewną frazę.
Tak bardzo chciałam zapytać o to babcię. Wszak kto jak kto, lecz ona na pewno musiałaby wiedzieć.
Bywała "w kręgach" osoba nie mogłaby tego nie wiedzieć.

Babciu, powiedz mi, proszę, co to jest grazmo.

Te słowa uwięzły mi w gardle i za nic nie mogły (choć bardzo chciały) przez nie przejść.
Skąd ta obawa, mógłby się zdziwić niewtajemniczony ktoś. Pytać wszak dziecka przywilejem.
Owszem, lecz ja bardzo się bałam utracić status "najmądrzejszej wnuczki".
To zaś mnie nieuchronnie czekało wobec odkrycia niechlubnej mej ignorancji.
Taka duża dziewczynka, a ważnej rzeczy nie wie!

Zagadka wyjaśniła się kilka lat później - w całkiem naturalny sposób.
Gdy tylko nauczyłam się czytać, czarno na białym ukazały mi się zagadkowe do tej pory słowa.
Co igra z morza falami(...)
Cała rzecz w nietypowym, a dla pieśni kościelnych właśnie typowym, rozłożeniu akcentów.
W odbiorze słuchowym powstało nieznane mi (bo nieistniejące) słowo.
Grazmo stało się dla nas symbolem najdziwaczniejszych słownych skojarzeń, a co za tym idzie, obiektem kolektywnych "śniadaniowych" żartów.

48 komentarzy:

  1. :)))
    ja w przedszkolu przerobilam slowa piosenki "zamiote izdebke" na "zamiote i zdepne". ;)
    a moj brat latami zastanawial sie nad piosenka w ktorej bylo"ameby osemki kreslily". 30 lat poznije wreszcie wyrazil swe watpliwoscie glosno i myslalam, ze sie udusze ze smiechu nad sama wizja tych ameb krecacych osemki, a w piosnece byly "a mewy osemki kreslily". :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zamiotę, a potem zdepnę. Czyli prawidłowo!:))
      Oj, uśmiałam się z tych ameb, aż o mało mi śniadanie w gardle uwięzło. Choć może coś być na rzeczy. Wszak ameby potrafią dowolne formy kreślić:)).

      Usuń
  2. a ja zawsze miałąm problem, jak Jej dłoń może byc zarazem nasza
    Jej dłoń nasza
    wieniec splata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ot, zagadka dla przyszłego inżyniera!:))

      Usuń
    2. jeżeli o mnie chodzi, to raczej jestem byłym :PP

      Usuń
    3. Jednakowoż wtedy byłaś "przyszłym". Ważne, że doszłym:)).

      Usuń
    4. A to nie było "nasze w wieniec splata"? tez się blokowałam na tym fragmencie, tak niewyraźnie go śpiewano :))

      Usuń
    5. Albo jeszcze "wstrętne strumyki". Moja ciocia na stare lata recytując jeden z Aktów Strzelistych, zamiast "boś Ty Dobro Nieskończone", mówiła: "choć jest dobrze nie skończone". Zaś mój tata sentencjonalnie wtedy wzdychał, mówiąc: oj, tak!

      Usuń
  3. Nic mi teraz do glowy nie przychodzi, ale na pewno byla jakies niezrpzumiane przeze mnie grazmy. Zreszta moje dzieciaki tez nieraz przyprawialy nas o kolke ze smiechu, kiedy odkrywaly wlasne grazma.
    Acha, zapytalam rodzicow, kto to byl aleluj, bo mowilo sie wesolego aleluja. :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja mała siostrzeniczka mawiała "pestań temat". Tak nam się to spodobało, że do dziś z sistrą czasem tak mówimy, gdy sobie chcemy w szczególny sposób z czyjegoś unikania tematu dobrotliwie zakpić.
      Ech, żeby to człowiek był taki mądry i zapisywał wszystkie śmieszne przejęzyczenia swoich dzieci, miałby teraz piękną rodzinną pamiątkę dla przyszłych pokoleń...

      Usuń
    2. I ja miałam całe mnóstwo takich lapsusów, które pobudzały moją wyobraźnię. Czasem dopiero teraz odkrywam to i nawet żałuję, że straciło nimb tajemniczości...

      Usuń
    3. To były czasy! Tajemniczość od zawsze stanowiła moje prywatne bogactwo. Nie wszystkim to jednak przypadało do gustu.

      Usuń
  4. W tym typie:
    niech no ktoś mi powie, jaki jest mianownik pewnego słowa występującego w następującym powiedzeniu: "wyczekuje jak kania dżdżu".
    Dżedż?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mądre głowy twierdzą , że był to deżdż ...

      Usuń
    2. W staropolszczyźnie wyraz ten miał formę deżdż, która następnie ewoluowała w deszcz. Natomiast dopełniacz funkcjonuje alternatywnie.
      Mnie (i dziecię moje) zawsze zastanawia, dlaczego mówi się "padało", zamiast "padał". Co mianowicie padało? Deszczysko? Bo jak deszcz, to przecież padał:)).

      Usuń
  5. Dobre!
    każdy ma takie swoje, co je inaczej śpiewał ;-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? Na przykład "rondel", zamiast "rąbek" z głowy zdjęła:)).

      Usuń
  6. Grazmo! Super! Ja tam już nie pamiętam, ale było tego oj było... Mój syn przodował w takich grazmach, ale on na poręcz mówił foręcz...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Temat - rzeka! Nasze dzieciaki to potrafią:)).

      Usuń
  7. Ależ mi trafiłaś z tematem! :) Moja babcia jest mistrzynią przekręcanie słów pieśni kościelnych :) Np. "Byłeś dzieciątkiem, Ty wielki BOże" w wersji babci G.: "Byłeś dzieciątkiem w tym wielkim borze"...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O "dzieciątku" też u nas było. Nie płacz dzieciątko, ja ci pokorzę! Zamiast "w pokorze".
      Albo napisz potomkiem, zamiast potokiem:)).

      Usuń
    2. O! "Ja ci pokorze" było :))

      Usuń
    3. "Ja ci pokorze" padlam!! :)))))))

      co do modlitw to mlodsza modli sie "modl sie za nami grzecznymi". :)

      Usuń
    4. Za nami grzecznymi to już chyba klasyka:)).

      Usuń
    5. Dodam jeszcze coś do katalogu pieśni kościenych:
      ... żaden z wojska anGielskiego nie doświadczy nigdy tego...
      ... serce w Danii Ci niesiemy by nas serte Twe kochało.
      Osobna sprawa to pomyłki językowe w nowym kraju. Gdy nasz syn harcerzem w polonijnym harcerstwie w Australii przyszedł pewnego dnia ze zbiórki mocno przejęty - harcmistrz powiedział, że na najbliższym obozie bede robił czypióra. Czypióra?? Okazało się, ze chodzi o sprawność harcerską trzy pióra.

      Usuń
    6. Ten czypiór kojarzy mi się z czymś w rodzaju upiora. Jakoś tak w temacie horrorów ostatnio jestem. A może podejmiesz wyzwanie i napiszesz krótki horror na konkurs u Panterki.
      http://swiattodzungla.blogspot.de/2014/10/zabawy-slowem.html?showComment=1413099659909#c2013962741637309543

      Usuń
  8. Grazmo istnieje do dzisiaj może w innej postaci również u dorosłych. Czytają o czymś nie rozumieją całości sprawy i nieporozumienie gotowe. No cóż zdarzają się duże dzieci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja teraz mam jeszcze inną przypadłość. Jako, że wzrok, jak wiadomo, już nie ten co drzewiej, odczytuję napisy na tabloidach w sposób tak śmieszny, że aż groteskowy. Chodzi o pierwsze skojarzenie. Czasem wychodzą z tego niesamowite lapsusy.

      Usuń
  9. Dobre :)) Też jakieś miałam, dotyczyły oczywiście pieśni kościelnej, ale nie pamiętam teraz. Dopiero, kiedy do książeczki zajrzałam, to przeczytałam pierwotną wersję ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, te staropolskie wyrazy; dają takie pole do przeinaczeń:).

      Usuń
  10. Jeżeli chodzi o staropolski język to pamiętam urywek z wiersza Eneida Owi tedy w swych rzędziech wiedli. Do dzisiaj się zastanawiał jak to by dzisiaj brzmiało. Co to znaczyło to się tylko domyślam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Owi tedy w swych rzędziech siedli..." to ustęp z przekładu III księgi Iliady, którego dokonał Jan Kochanowski, nadając jej tytuł Monachomachia Parysowa z Menelausem. (Nie mylić z "Monachomachią" Krasickiego:).
      Współcześnie można by to powiedzieć tak: ci zatem w swoich rzędach usiedli.
      Dzięki; zaraz zabieram się do czytania tegoż. Staropolszczyzna jest tym co kocham najbardziej. Staropolska składnia jest mi tak bliska, że stanowi dla mnie inspirację.

      Usuń
  11. to ja ten dowcip o dziecku które najbardziej lubiło kolędę o jeżu. Jeżu malusieńkim
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O jeżu kolczasty! O Borze Tucholski! O borze szumiący!

      Usuń
  12. ha (!)
    ja nie rozumiałam jednej z piosenek ewy bem. i nie umiałam zobaczyć gęsi wyrzeźbionej na dziecięcym widelcu :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teksty polskich piosenki to osobny rozdział. Choćby na przykład Maanam.

      Usuń
  13. Myslę od wczoraj o tym "grazmie", bo w dzieciństwie też takie fajne słowka miałam, ale choć usiłowałam sobie przypomniec, to wszystko na nic. Gdzies tam cos mi chodzi po resztkach kory mózgowej a złapac sie nie da. Skleroza i tyle, a szkoda...Tym niemniej podoba mi sie post o "grazmie", co spieszę zakomunikowac i zwiewam, bo wstydam sie swojej sklerozy co mnie napadła w nie tak bardzo jeszcze zaawansowanym wieku!
    Pozdrawiam ciepło, Errato!:-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O sklerozie to nawet nie wzmiankuj. Mnie ostatnio dopada w najbardziej nieoczekiwanym momencie. A co za tym idzie, bardzo niepożądanym. Zakładając, że kiedykolwiek mógłby być pożądany:)).

      Usuń
  14. Errato, a wiesz co to nacudja? :)
    Ja do pewnego momentu byłam przekonana, że to inna nazwa monstrancji, bo przecież przy adoracji często się śpiewało: NA CUD JOnasza :)
    Całkiem przez przypadek zostałam wyprowadzona z błędu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nacudja? Wyborne! Wszystko przez podkład melodii, który rozdziela wyrazy w przypadkowy sposób. Czasem nawet w środku.

      Usuń
  15. :)
    Mój dziadek wyśpiewywał "aniołowie się radują, pod niebiosa wyskakują". Tak mnie spaczył, że do tej pory muszę się hamować, żeby nie wyskoczyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To przynajmniej masz motyw, żeby "nad poziomy wyrastać":).

      Usuń
  16. Ja z kolei padłam kiedyś, kiedy znajomy chłopak popisując się nucił pod nosem "Jesteś serem, białym żołnierzem" (Biała armia - Bajm) ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje dziecię dokładnie tych słów używa, by sparodiować tę piosenkę! Zresztą Bajm jest (obok Maanamu) jednym z tych zespołów, których teksty podatne są na żartobliwe przeinaczenia:)).

      Usuń
  17. Do tej pory pękam ze śmiechu przy Godzinkach, gdy jest fraza: "Tyś niezwyciężonego plastr miodu Samsona", a na pielgrzymce pewna starsza pani śpiewała mi do ucha " Tyś niezwyciężonego chlast w mordę Samsona" :DDD


    Ale "grazmo" jest piękne :)
    Zastanawiam się, jak to usłyszałaś - pewnie ktoś duży oddech brał po i - i stąd Ci się to rozdzieliło i nowe słowo powstało :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki jest rozkład sylab. że "grazmo" śpiewane jest w jednym ciągu.
      Lecz ta pani to już naprawdę musiała mieć "chleb na myśli":)).

      Usuń