Wojciech Gerson. Gdańsk w XVII wieku. 1865. Olej na płótnie. 103,5 x 147 cm. Muzeum Narodowe, Poznań.


Niektórzy mają skłonność do nadinterpretacji. Nieistniejących szukając podtekstów, podejrzliwie snują nowe wątki. A innym znów razem redukują przekaz, sprowadzając go do biograficznej notki. Tu jednak pomiędzy wierszami trzeba umieć czytać...
Ze zrozumieniem.

czwartek, 23 kwietnia 2015

Światowy Dzień Książki

Jakiś czas temu snuto katastroficzne wizje zaniku czytelnictwa jako takiego.
Że nikt już książek kupować nie chce, że tylko "tiwi" i ogólnie biorąc, analfabetyzm.
Tymczasem, jak się zdaje, czytelnictwo nadal ma się nieźle.
Bo co tu gadać, film książki nie zastąpi. Audiobook również.
Zresztą coś tatowego funkcjonuje już od lat. Książki czytane są przez lektorów, w tej roli nierzadko jakiś słynny aktor. Słuchamy tego w radiu od niepamiętnych czasów. I jest to niezmiernie budujące.
Ale to inna para kaloszy. Bo teraz ma być o książkach.
Czytanych samodzielnie, czyli takich, które angażują nasz zmysł wzroku.
To rzecz nie do zastąpienia, zatem możecie spać spokojnie, wszelakiej maści narzekacze i katastrofiści. A jeśli nawet forma książki zmieni kształt, to i cóż w tym niepokojącego.
Zmieniają się czasy, to i materiały budulcowe ulegają zmianom.
Tak, jak teraz w budownictwie bądź w innych obszarach.
Nie ma więc powodu, by larum podnosić.

Od dłuższego czasu preferuję już e-booki. Zadecydowały o tym względy głównie praktyczne.
Możliwość zdobycia danego egzemplarza, jak też, co niebagatelne, wielkość druku.
Czyli w tym przypadku małość.
Dla mnie "papierowe" to już raczej przeszłość.

____________________________________________
Wychodzę na zebranie, a tu już za chwilę licznik pokaże mi 66 666.
Będzie się działo? Czy też ...wcale nie.

35 komentarzy:

  1. Coraz bardziej przekonuje mnie elektronika. Zawsze tu mogę podkręcić sobie jasność i wielkość czcionki. To zaczyna być poważny atut

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? Że już o kręgosłupie, powyginanym podczas czytania w przeróżne strony nie wspomnę. Jeszcze pozostaje kwestia męczenia wzroku przez ekran, lecz wygląda na to, że mój laptop oczu nie męczy. To wprawdzie moje własne odczucie, ale ostatnio potwierdzone przez dziecię tudzież inną postronną osobę:)).

      Usuń
  2. A ja czytam i to sporo. Wolę książki papierowe, które kupuję i wypożyczam w 4 bibliotekach. Czyta tez moja mama i mój Krzysiek...Nie wyobrażamy sobie życia bez książek...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie bardziej ważny jest sam przekaz. To, na jakim jest nośniku, już mniej. Choć przyznaję, że uwielbiam wyprawy do biblioteki i tak zupełnie z nich nie zrezygnuję.

      Usuń
  3. czytam książki papierowe
    i słucham audiobuków
    nie umiem zyć bez czytania

    66 666 to będzie ładne:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie zobaczyłam 66606
      też ładne:)))

      Usuń
    2. Bo bez czytania ani rusz. Świat literackich kreacji kształtuje nasze poczucie ładu i piękna.
      To również najmilsza rozrywka. I w dodatku rozwijająca.

      Usuń
  4. Najfajniej jest gdy na jakąś nową książkę robią się u nas w domu zapisy :)) Albo ktoś coś pożycza i czytają (prawie) wszyscy.
    Jeszcze się nie zaprzyjaźniłam z e-bookami (czytnik nawet mam, ale dziecię używa na studiach aby nie nosić opasłych tomów), ale ogromnie podoba mi sie pomysł zabierania ze sobą wielu książek w niewielkiej formie. Ja czytam szybko, więc zawsze na wyjazdach w którymś momencie kończą mi się zabrane lektury...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapisy? To musi być bardzo fajne. U nas też się czasem zdarza, że polecamy sobie nawzajem coś, co akurat jest "na czasie". Potem można sobie o tym podyskutować, podzielić się wrażeniami.
      Te czytniki bardzo mnie kuszą, lecz póki co, muszę zadowolić się laptopem.

      Usuń
  5. Ja bardzo sobie chwale audiobooki. Cwicze na silowni i "czytam" ksiazke rownoczesnie. Ide z Kira na spacer, "czytam". Jade na rowerze albo samochodem i tez "czytam". Gdybym tak miala polegac wylacznie na samodzielnym czytaniu, niewiele by z tego bylo, bo czasu brak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No proszę, jaki sprytny, a nawet bardzo ekonomiczny, sposób. Oszczędność czasu i obrona przed nudą, na przykład w kolejce do lekarza:).

      Usuń
  6. Ja tez uwielbiam e-booki. Czlowiek w malej torebce moze zmiescic biblioteke i ma pod reka swoje ukochane ksiazki z podkreslonymi ulubionymi fragmentami. I gdy jade na wakacje nie musze sie martwic, ze jak jedna czy dwie ksiazke przeczytam to juz nic wiecej nie mam. A ile oszczedzam na przesylkach. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żeby tak jeszcze była możliwość zdobycia takich pozycji, które sobie wymarzyliśmy. Bo teraz jest trochę tak, że czytamy to, co akurat jest dostępne.

      Usuń
    2. To prawda, ze nie wszystko jeszcze jest (np. nie ma jeszcze nowej ksiazki wydanej przez Anie M. ;)) ale mam wrazenie, ze jest coraz lepiej. I zawsze mam kilka ksiazek w kindlu ktore czekaja w kolejce.
      U nas nawet z biblioteki mozna tak wypozyczac.

      Usuń
    3. Akurat jeśli idzie o tę wydaną przez Anię M książkę, najistotniejsze jest połączenie efektów wizualnych, treściowych i dotykowych w jednym:).
      O, biblioteki też idą z duchem czasu!:))

      Usuń
  7. Wolę papierowe książki, zasiadam wygodnie, zakładam okulary wącham jeśli nowa, głaszczę okładkę. Zagłębiam się powoli i smakuję słowa, zaznaczam strony, tak, tak zaznaczam, czasem podkreślam i powracam, często powracam. Mam wielki sentyment do dnia książki. W młodości często bywałam na organizowanych w mieście kiermaszach, byli pisarze, poeci, mam dedykacje. No cóż kocham papier. :)
    Pożyczyłam książkę, zresztą od Ciebie Errato o kocie Billym młodej matce, dowiedziała się z niej że miała depresje poporodową po urodzeniu drugiego dziecka, niby wiedziała, ale gdy o tym przeczytała uświadomiła sobie przez co przeszła a poza tym dziecka :) zażądały czytania na głos o kocie i tak cała rodzina mama tata i dwoje malców, siedziała w skupieniu słuchając czytanej na głos książki. To łączy, to zostaje w pamięci, samotność e-booków to izolacja i smutek. Zdaniem moim oczywiście, ale wygodne chociaż dla mnie nie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie by było, lecz nie wszystkie książki są drukowane w takim rozmiarze czcionki, by dało się przeczytać.
      Niby zawsze można przez lupę, ale ja muszę oszczędzać wzrok.
      Co do e-booków, owszem, nie ma takiej celebracji, ale treść wszystko wynagradza.
      Ważne, byśmy w ogóle czytali, a to jest do zrobienia:)).
      Czytanie na głos dzieciom - bezcenne.

      Usuń
    2. elkiblog, dlaczego ebooki to samotnosc, izolacja i smutek? Ebooka tez mozna czytac glosno. Bylismy na wakacjach dalego od Polski gdy przypomnialy mi sie "Wakacje Mikolajka". Dzieki ebookom hop siup i zaraz z corkami czytalysmy glosno Mikolajka. I wcale nie czulysmy sie smutne, a tym bardziej wyizolowane. ;)

      Usuń
    3. Chodzi zapewne o ten wpojony nam z dawien dawna szacunek do książki. Choć z drugiej strony, wszelkie działania grożące jej zniszczeniem, jak na przykład pisanie po niej, były wykluczone.

      Usuń
  8. Trudno nie docenić zalet nowoczesnych nośników ... niemniej preferuję książkę papierową . :) podzielam zdanie elkiblog

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Póki można, warto kultywować. Co kto lubi.:)

      Usuń
  9. Dla mnie książka poki co to tylko w wersji papierowej...uwielbiam ten moment,kiedy z niecierpliwością odbieram.przesyłkę,otwieram,oglądam.Cały rytuał...Nie wykluczam w przyszłości korzystania z e-bookow,ale póki co papierowa jest u mnie na piedestale.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że książki są coraz gorszej jakości. Albo w rękach się rozpadają, albo tak złożone, że trzeba otwierać na siłę.

      Usuń
  10. Bardzo lubię książki. Kiedyś je namiętnie kupowałam, teraz już duzo, dużo mniej, bo miejsca brak. Czytnik jest niezłym rozwiązaniem, chociaż ja też wolę papierowe. I mamy w mieście bibliotekę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dawniej też wiele kupowałam, zwłaszcza w gierkowskich czasach, gdy trzeba było dosłownie polować na jakąś nowość. Obecnie i u mnie miejsca brak, że o środkach pieniężnych już nie wspomnę:).

      Usuń
  11. A ja właśnie wydałam 200 sztuk papierowych.... W czwartek przywiozłam do domu nakład :)
    Może kiedyś trzeba będzie pomyśleć też o wydawaniu ebooków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka, którą wydałaś najpiękniej prezentuje się na papierze. Jej urok w pełni objawić się może jedynie przez ogląd i dotyk. Bo sama treść pełni rolę zachęty do nabycia li tylko.
      Jeśli mimo wszystko RÓWNIEŻ w wersji elektronicznej, to jako blog o starannie przemyślanej szacie graficznej.

      Usuń
    2. To prawda - zależało mi na tym, by była również piękną rzeczą.
      Na ebooku mogłaby mieć walor interaktywności: pomniejszanie i powiększanie zdjęć, otwieranie cykli zdjęć, filmiki czy muzykę... Takie galopujące marzenia :)

      Usuń
    3. Wszystko jeszcze przed Tobą. Nowe technologie stwarzają coraz większe pole możliwości.

      Usuń
  12. jakoś nie umiem się przekonać do ebooków, ale kto wie, kto wie...może dlatego, że darmowych egzemplarzy nie jest dużo, a te dostępne nie są ciekawe. lubię też chodzić do biblioteki, czuć ten specyficzny zapach i utonąć między półkami. to jak książkowy darmowy market :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko tak do mnie mów:). Ja też uwielbiam ten biblioteczny nastrój. Zawsze kojarzy mi się z dzieciństwem.
      Szkoda, że tak rzadko mam czas, by tam pobyć. Muszę przeorganizować swój nieefektywny "grafik".

      Usuń
  13. Ja przeciwnie...może ze względu na ponad pół wieku obcowania z książkami papierowymi a co za tym idzie ogromnym do nich sentymencie nie przepadam za e-bookami. Książkę przekartkuję, gdy chcę wrócić do jakiegoś fragmentu a w e-booku muszę cofać, szukać.....
    Ale uważam, że to dobry wynalazek dla osób, które w trakcie innych czynności chcą również "czytać".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten jeden argument jest dla mnie istotny - wracanie do miejsc, które były nie do końca jasne. Albo sprawdzenie oryginalnej pisowni, podczas, gdy w tekście e-booka są literówki. Cóż, jakość tych ostatnich, póki co, pozostawia wiele do życzenia.
      Swoją ogromną, wciąż niezaspokojoną potrzebę celebracji książki jako takiej zaspokajam nabywając pięknie wydane tomiki poezji. albumy, etc.

      Usuń
  14. ciesze się, że sytuacja w czytelnictwie mimo katastroficznych prognoz wygada coraz lepiej, zwłaszcza, ze sama... zaczęłam pisac :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, teraz to już stanęłaś niejako po drugiej stronie "lady".:))

      Usuń