Wojciech Gerson. Gdańsk w XVII wieku. 1865. Olej na płótnie. 103,5 x 147 cm. Muzeum Narodowe, Poznań.


Niektórzy mają skłonność do nadinterpretacji. Nieistniejących szukając podtekstów, podejrzliwie snują nowe wątki. A innym znów razem redukują przekaz, sprowadzając go do biograficznej notki. Tu jednak pomiędzy wierszami trzeba umieć czytać...
Ze zrozumieniem.

środa, 29 kwietnia 2015

Wiersz Herberta

Zbigniew Herbert, Apollo i Marsjasz

właściwy pojedynek Apollona
z Marsjaszem
(słuch absolutny
kontra ogromna skala)
odbywa się pod wieczór
gdy jak już wiemy
sędziowie
przyznali zwycięstwo bogu

mocno przywiązany do drzewa
dokładnie odarty ze skóry
Marsjasz
krzyczy
zanim krzyk jego dojdzie
do jego wysokich uszu
wypoczywa w cieniu tego krzyku

wstrząsany dreszczem obrzydzenia
Apollo czyści swój instrument

tylko z pozoru
głos Marsjasza
jest monotonny
i składa się z jednej samogłoski
A

w istocie
opowiada
Marsjasz
nieprzebrane bogactwo
swego ciała

łyse góry wątroby
pokarmów białe wąwozy
szumiące lasy płuc
słodkie pagórki mięśni
stawy żółć krew i dreszcze
zimowy wiatr kości
nad solą pamięci

wstrząsany dreszczem obrzydzenia
Apollo czyści swój instrument

teraz do chóru
przyłącza się stos pacierzowy Marsjasza
w zasadzie to samo A
tylko głębsze z dodatkiem rdzy

to już jest ponad wytrzymałość
boga o nerwach z tworzyw sztucznych

żwirową aleją
wysadzaną bukszpanem
odchodzi zwycięzca
zastanawiając się
czy z wycia Marsjasza
nie powstanie z czasem
nowa gałąź
sztuki - powiedzmy - konkretnej

nagle
pod nogi upada mu
skamieniały słowik

odwraca głowę
i widzi
że drzewo do którego przywiązany był Marsjasz
jest siwe

zupełnie


_____________________________________________________

Do poezji stosunek mam szczególny. Nieledwie mistyczny, można by rzec nawet.
Lubię sobie, gdy mnie nachodzi ochota znienacka, pokontemplować wybiórczo.
Mam swój sekretny, ulubiony zbiorek takich, co aż bolą.
Głównie od ciężaru gatunkowego, który tamże.

Nie myślę czynić tu analiz. Tych napisano przecież całe krocie.
Moje impresje tyleż amorficzne, co incydentalne.
Nie będę silić się na profesjonalizm.
To zgoła niepotrzebne, zważywszy wielkość dzieła.

Dzieło zaś, mym amatorskim zdaniem
prostotą olśniewa
do pionu stawia
krzycząc właściwie szeptem

Pojedynek
wytwornej elegancji, dobrego smaku, do granic absurdu wysublimowanego piękna
z cierpieniem
niewybaczalnie ekspresyjnym w wyrazie, acz z trudną do pomyślenia godnością przyjętym.

Pojedynek
abstrakcyjnej doskonałości
z człowieczeństwem
na Herbertowską modłę jako postawa wyprostowana pojętym.

Nawet nie trzeba kusić się o werdykt...

22 komentarze:

  1. Sa teksty, ktore mnie "biora", aczkolwiek moj stosunek do poezji daleki jest od naboznosci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ważne, że od niej nie stronisz:).

      Usuń
  2. No ja prosty inżynier musze przeczytać wiele razy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano, bo taki inżynier widzi rzecz z niejednej strony:).

      Usuń
  3. Prozaiczna do bólu jestem, ale przeczytałam ten wiersz. Jakim trzeba być artystą, żeby o cierpieniu tak niesamowicie pisać ....

    OdpowiedzUsuń
  4. Kiedyś, gdy byłam dzieckiem, zastanawiałam się, czytając ten wiersz, czy Apollo nie mógł się zadowolić samą wygraną? Po co jeszcze torturował Marsjasza? Potem, po latach, przyszło mi do głowy, że on wiedział (jako bóg - mógł przecież wiedzieć), że werdykt był niesprawiedliwy. Znał motywy sędziów - oni po prostu bali się zemsty. Zabił Marsjasza, bo wiedział, że ten i tak wygrał. I nadal wygrywa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziecięcy ogląd sprawy ewoluuje z czasem:).
      Apollo jako esteta nie mógł znieść porażki niejako "zawodowej". Za to na wieki pogrążył się ...etycznie.

      Usuń
  5. Pojedynek abstrakcyjnej doskonałości z człowieczeństwem dowodzi tu niezbicie wyższości twórczości płynącej prosto z człowieczego serca nad sztucznością, tworzeniem dzieł nienaturalnie uporządkowanych i przesadnie harmonijnych – zgodnych z zasadami estetyki. Prawdziwych emocji, głosu serca, sztuki nie da się zagłuszyć ani pokonać. Ich wyraz przełamie nawet ból, śmierć, upokorzenie, niesprawiedliwość…

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stąd płynie cała pociecha. Prawdziwa godność i człowieczeństwo obroni się nawet po wiekach.

      Usuń
  6. A mnie sie skojarzył ów pojedynek boskości z człowieczeństwem ze współczesnym stanem rzeczy w Polsce. Z jednej strony rozpaplani, zakochani w sobie politycy, których głos juz prawie nikogo nie obchodzi, gdyż nie wywiera istotnego wpływu na losy "poddanych". Z drugiej to cierpiące, nędzą codzienną jak pajęczyną spowite społeczeństwo, z którego wyrywa sie coraz bardziej ponad tę polityczną paplaninę pełen bólu głos zyjacych w biedzie dzieci, niepełnosprawnych, chorych...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten z pozoru nierówny pojedynek zostanie oceniony przez historię. Z jej pozycji wszystko nabiera właściwych proporcji.

      Usuń
    2. To, o czy piszesz świetnie też ilustruje wiersz Juliana Tuwima "do prostego człowieka".
      Powstała nawet piosenka z jego tekstem: https://www.youtube.com/watch?v=7wChlvZbXjY

      Usuń
  7. lubię mieć czasem w głowie jakiś wiersz.... wers... ale nie za często wchodzimy sobie z poezją w drogę ;-)
    A ten pojedynek... taaaak..... zgadzam się.....Herbert generalnie też!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też poezję Herberta odkrywam dopiero.

      Usuń
  8. Mam książki, zbiory wierszy, do których lubię wracać. Często są to poeci mało znani... Wiersz Herberta przejmujący.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę sobie zrobić taki własny, mały zbiorek wierszy, które poruszyły mnie najbardziej.

      Usuń
  9. Odpowiedzi
    1. Tak. Bo tutaj trudno cokolwiek dodać.

      Usuń
    2. Uff! Nareszcie wróciłam do swojego nicka. Mój zięć jest genialny:).

      Usuń
  10. Przez chwilę byłem bardzo zadowolony z siebie, bo poznałem, że to wiersz. Zawsze patrzę na prawą stronę tekstu. Proza jest zwykle wyrównana do lewej i do prawej. Czyli, jak prawa strona jest prosta, to jest to proza, a jak poszarpana, to wiersz. Na tym polegała moja cała znajpmość poezji.
    A potem zerknąłem na Twój dopisek i mój poukładany świat legł w gruzach.
    Czy to znaczy, że wszystko jest poezją?

    P.S. Marsjasz to ten gościu, przez którego jednemu królowi urosły ośle uszy? A wszystko przez to, że jeden bóg miał manię wielkości...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może niekoniecznie wszystko. To tylko u mnie (prawie) wszystko jest poezją:).
      Tak, masz rację; ośle uszy to atrybut Króla Midasa, który był świadkiem tego pojedynku.

      Usuń