Wojciech Gerson. Gdańsk w XVII wieku. 1865. Olej na płótnie. 103,5 x 147 cm. Muzeum Narodowe, Poznań.


Niektórzy mają skłonność do nadinterpretacji. Nieistniejących szukając podtekstów, podejrzliwie snują nowe wątki. A innym znów razem redukują przekaz, sprowadzając go do biograficznej notki. Tu jednak pomiędzy wierszami trzeba umieć czytać...
Ze zrozumieniem.

środa, 8 lipca 2015

W przerwie na kawę

Dzisiejszy, wakacyjny, post u Rybeńki zainspirował mnie do wyartykułowania tej pogodnej, nieskomplikowanej historyjki. Epizodu właściwie. Jest to przerywnik podczas pisania tekstu cięższego kalibru, takiego dość kontrowersyjnego w swojej wymowie. 


Z cyklu: Rodzinne anegdoty

Rzecz działa się dobre kilkanaście lat temu. Czteroletni Mateuszek, syn koleżanki z dzieciństwa, odwiedził moich rodziców wraz z mamą i babcią. Aby podzielić się wrażeniami z ostatniej podróży do Grecji. Tata chłopca jest bowiem rodowitym Grekiem.
- Jak ci się podobało w Grecji, Mateuszku - spytała moja mama.
- Czy ja wiem, trochę za dużo kamieni. Właściwie to same tylko kamienie i kamienie.
Miał zapewne na myśli wszystkie te zabytkowe ruiny.
Następnie poprosił mojego tatę, by ten na chwilkę wyszedł z nim do drugiego pokoju. Chciałby mu bowiem coś ważnego powiedzieć.
- Panie Kaziu, ja panu radzę, niech pan nigdy, ale to nigdy, do tej Grecji nie jedzie.
- Dlaczegóż to, Mateuszku?
- Bo oni, ci Grecy, to baaaardzo dziwni ludzie.
- Tak? Co też ty mówisz - zaciekawił się mój tata.
- A tak, bo oni tam, w tej całej Grecji, w ogóle po polsku nie potrafią mówić!

Dziś Mateuszek jest już zupełnie dużym Mateuszem, lecz my nie omieszkamy mu dobrotliwie dogryzać. Przypominając mu tę jego sympatyczną komitywę z moim, dziś już nieżyjącym, tatą.
__________
Poprawka w tekście. Chodziło nie o Karolka, lecz o jego starszego braciszka, Mateuszka.

33 komentarze:

  1. Dobre! Grecy sa w ogole do niczego, nawet litery majo niepolskie. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeno jakąś tam cyrylicę:).

      Usuń
    2. A skont! Cyrylice majo Ruskie, a Grecy grecki, co to obok cyrylicy nawet nie przechodzil. :))))))))

      Usuń
    3. A, bo my tak z dziecięciem sobie go potocznie określamy, jako "cyrylicę" grecką.
      To tak (azaliż ponieważ:) prawdziwa cyrylica wywodzi się z alfabetu greckiego.
      A powtarzał tata, żeby się nie wygłupiać i nie przekręcać! :))

      Usuń
    4. Nie, trza nam jednak przekręcać. Po fariacku:)))

      Usuń
    5. A co tam, raz sie zyje! Od nadmiernej powagi mozna umrzec. :)

      Usuń
  2. Ale mają świetnego poetę Kawafisa i historię pełną znaczeń. :) Poszwendałam się po Twoim drugim blogu z wierszami, większość poetów to i moi ulubieńcy, aż mnie korci i by jeden mój ulubiony wiersz zarusieńko wrzucić. a tak zrobię to.:)) Pada trochę chłodniej i wszystko odzywa po ulewach.
    Anegdotka przednia. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spytam siostrzenicę o tego poetę - ona jest filologiem klasycznym.
      Lubię poezję, zawsze mnie inspiruje do przemyśleń. Co, jak co, ale przemyśliwać to ja pasjami lubię:)).
      U nas też się już nareszcie ochłodziło. Troszkę kropi, a więc siedzę w domku.

      Usuń
  3. Baaaardzo dziwni ludzie :DDD

    OdpowiedzUsuń
  4. :DDD
    bo oni udają Greka!

    Cudna anegdota!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mają to we krwi:)))

      Usuń
    2. A Karolek mówi po grecku?

      Usuń
    3. Teraz już tak. Jako dziecko porozumiewał się z tatą po angielsku i po ...polsku. Bowiem jego dzielny tata szybko opanował nasz język.

      Usuń
    4. Mam koleżankę co ma męża Greka i dwoje dzieci
      Mówią i po polsku i po grecku
      i po angielsku i po niemiecku
      ale ich pierwszym językiem jest francuski bo rodzice tak się porozumiewaja

      Usuń
    5. Ja dziękuję i współczuję! Że już "ja piórkuję" to nie wspomnę:))

      Usuń
  5. To się tacie Mateuszka chwali, że szybko nasz język opanował :)) A Mateuszek rezolutne dziecię było chyba, nie ma co :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rezolutne, tak mu zostało do dziś:)). Z jego tatą swobodnie rozmawiamy sobie po polsku. Ja też go podziwiam, zwłaszcza, że to marynarz, w Polsce rzadko bywający.

      Usuń
  6. Ta historia, to dla mnie przede wszystkim wspomnienie Dziadka Kazia, który szanował i traktował poważnie każdego rozmówcę, bez względu na wiek.To sprawiło, że mały Karolek zaufał mu na tyle, by powierzyć mu swoją tajemnicę ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystkie dzieci uwielbiały Twego Dziadka. Głównie w celu jego uhonorowania tę historię przypomniałam:).

      Usuń
  7. Tak samo moja koleżanka z pracy powiedziała o Egipcie. Tylko kamienie ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo do kamieni to trzeba mieć zamiłowanie:)).

      Usuń
  8. Tak, same kamienie i jeszcze po polsku nie chcą się uczyć mówić, oj ci Grecy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może jeszcze się zreflektują:).

      Usuń
  9. przecudna anegdotka - słusznie przekazywana młodszym pokoleniom :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto kultywować wszystko to, co generuje dobre wspomnienia:).

      Usuń
  10. tez bym nie chciała jechac do dziwnego kraju w którym tylko kamienie i jeszcze nie ma z kim pogadać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale może z tymi kamieniami dałoby się mimo wszystko dojść do porozumienia:)).

      Usuń
    2. no co Wy - Kobiety?
      z kamieniami chcecie gadać?
      przyjedźcie do mnie, kamieni na sąsiedniej działce dość, a my sobie pogadamy jak "ludź z ludziem: :)

      Usuń
    3. Pewnie, że nie ma to jak ludź z ludziem. Ale czasem z braku odpowiedniego ludzia to z kamieniem trza:)).

      Usuń
  11. Jedziesz do Grecji i co?! Kamień na kamieniu! A i pogadać nie ma z kim:):)
    Takie rodzinne historyjki są najlepsze;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię takie historyjki, chociaż dla osób postronnych mogą nie być szczególnie ciekawe:).

      Usuń