Wojciech Gerson. Gdańsk w XVII wieku. 1865. Olej na płótnie. 103,5 x 147 cm. Muzeum Narodowe, Poznań.


Niektórzy mają skłonność do nadinterpretacji. Nieistniejących szukając podtekstów, podejrzliwie snują nowe wątki. A innym znów razem redukują przekaz, sprowadzając go do biograficznej notki. Tu jednak pomiędzy wierszami trzeba umieć czytać...
Ze zrozumieniem.

wtorek, 10 kwietnia 2018

[*]

Popełnij na TEN temat post - mówi do mnie przed chwileczką córka. Bo kto, jeśli nie ty, może tak zwyczajnie na "szybkensa" coś napisać?
- Akurat - replikuję zgodnie z prawdą - jestem ostatnim raczej ludziem umiejącym pisać "na szybkensa".
Do rzeczy jednak. Jak trafnie ujęła rzecz moja Basia, dzisiejszy Dzień całkiem niesłusznie (i niegodnie!) umniejsza się, bądź sprowadza do kompletnej farsy. A przecież IM, czyli ofiarom katastrofy należy się od nas pamięć, szacunek i modlitwa. Czym chata bogata.
Któż winien temu, że Rocznica utraciła swoją rangę? Ano, wiadomo...raczej.
Bo nie należy, wręcz nie wolno, wspólnej tragedii wygrywać w kategoriach polityki ...i prywaty.
Czy jeszcze coś potrzeba dodać? Na tym zakończę, bo zawsze lepiej jest powiedzieć mniej niźli za wiele.
Osiem lat temu ten feralny dzień przeżywaliśmy wspólnie. To były dokładnie dwa ostatnie miesiące życia mojego Taty (który zresztą był w zupełnie dobrej formie i nic nie zapowiadało jego rychłej śmierci). Zjechaliśmy całą rodziną do naszych rodziców mieszkających na gdańskich Stogach, po to by obejrzeć relację z Katynia. I tu dygresja: czyż Katyń jest tragedią mniejszą od Smoleńska? Jednak nikomu nie przychodzi na myśl ustanawianie "miesięcznicy". Dziś Odwiedziła mnie córeczka ze swoim małym Antkiem. Wyszło tak jakoś naturalnie i po prostu, że pomyślała o wspólnym obejrzeniu archiwalnego materiału TVN 24 z dnia tragedii.
Tutaj następna, tym razem miła, dygresja: za chwilę tytułem osłody konsumowane będzie pyszne, "na szybkensa" przygotowane ciasto. Bo w trybie tak ekspresowym ciasto jeno umiem wyczarować *.

Moja córeczka przed chwilą popełniła własny post. Ja tu się mozolę, a ona myk myk i po krzyku.

Tymczasem Antek zasnął...z ciuchcią na podusi, jak na wnuka kolejarza przystało.


...I obudził się tak spocony, że musiał pożyczyć koszulkę od Julka.


__________
*Koń by się uśmiał, ale co mu będę żałować.

14 komentarzy:

  1. Lubie to okreslenie "na szybkensa", podoba mi sie bardzo a nigdy nie slyszalam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest autorskie określenie mojego zięcia. (Po prawdzie to już byłego zięcia). Choć on akurat co innego miał na myśli:)

      Usuń
    2. Mnie też słowo szybkens bardzo się spodobało.
      Swoją drogą, czy nie lepiej byłoby szyb-kęs. Tym bardziej, że wymyślił je zięć ( a nie zienć).

      Usuń
  2. Pozdrowienia dla Basi. Szkoda, że zarzuciła blogowanie.
    To smutne, że ta straszna tragedia od samego początku rozgrywana jest politycznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie podjęła blogowanie. Trzeba ją porządnie zmotywować:)

      Usuń
  3. Dziś w Smoleńsku i Katyniu nie ma delegacji rządowej, garstka polonii i ambasador,

    żal tamtych żyć, jak każdego, jak Życia Twojego taty też...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja chyba mam nier owno pod sufitem
      ale tak samo mi żal ofiar katastrofy smoleńskiej jak ofiar raka piersi
      płuc
      dzieci zabutych przez ojczymów
      itp itd

      Usuń
    2. Mnie też, więc obie mamy nierówno:)

      Usuń
  4. O każdym należy pamiętać, ale poza tym nic już nie da się zrobić. Rozpamiętywanie jest trochę jak rozgrzebywanie ran.

    OdpowiedzUsuń
  5. Te obchody powinny byc swietowane tam, na miejscu, w Smolensku, a nie blokowac pol Warszawy i wqrwiac ludzi.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń