Wojciech Gerson. Gdańsk w XVII wieku. 1865. Olej na płótnie. 103,5 x 147 cm. Muzeum Narodowe, Poznań.


Niektórzy mają skłonność do nadinterpretacji. Nieistniejących szukając podtekstów, podejrzliwie snują nowe wątki. A innym znów razem redukują przekaz, sprowadzając go do biograficznej notki. Tu jednak pomiędzy wierszami trzeba umieć czytać...
Ze zrozumieniem.

poniedziałek, 9 stycznia 2017

Kontynuacja (3)


Fragment rozmowy zarejestrowanej na serwerze popularnego, aczkolwiek dziś już nieistniejącego, komunikatora:

iakowos75
cześć, najlepiej będzie jeśli powiem to wprost
-------------
iakowos75
zabiłem człowieka

marti_kaa
Czy to jakiś żart? Jeżeli tak, to nieśmieszny.

iakowos75
nie 
nie żart
nie chciałem tego ale zabiłem
to się zdarzyło i się nie odstanie 

marti_kaa
O Boże! Jak to możliwe? Opowiedz mi wszystko po kolei. O ile chcesz i możesz teraz o tym pisać.

iakowos75
nie wiem czy chcę. 
tak, chcę ale muszę zebrać myśli. 
dopiero przed chwilą wróciłem z posterunku
zaczekasz godzinę?

marti_kaa
ok
-------------

iakowos75
już jestem
nawet nie wiem od czego mam zacząć
wczoraj w nocy była straszna awantura. U nas na klatce
dwóch opryszków, pijanych w sztok, znęcało się nad leżącym. Nie wiem o co poszło
znam ich trochę z widzenia. M. to małe miasteczko
rodzice już byli u siebie ale zbudziły ich hałasy na klatce
tata krzyczał żebym coś z tym zrobił bo mama nie może zasnąć
wyszedłem i ...
zrobiłem co mogłem czyli rzuciłem się ich rozdzielić
no i rozdzieliłem tak, że jeden już nie żyje
nie chciałem tego!
uderzyłem chyba za mocno i stało się. To tyle. nie wiem co miałbym jeszcze dodać.

marti_kaa
Nie masz pojęcia, jak bardzo mi przykro. Głównie z Twojego powodu. Ale nie tylko.
Co musi teraz przeżywać ta nieszczęsna matka...Boże...

marti_kaa
Powiedz mi, co to są za ludzie, czy ten nieszczęśnik miał rodzeństwo i jak miał na imię.

iakowos75
Piotr
miał dwóch braci, słabo ich znałem. 
na policji okazało się że był notowany za różne przestępstwa
w tym za gwałt na własnej siostrze. Również napady, rozboje, kradzieże.
wiem że to nie ma znaczenia

marti_kaa
Oczywiście, że nie ma; i wiem, że to wiesz. 
Dla mnie - choć szczegółów nie znam - to jest kwestia obrony koniecznej. I mam nadzieję, że taką wersję przyjmie prokurator. A propos, jak się mają sprawy, czy już coś wiadomo? 
Może zresztą za wcześnie...
Spytałam, jak miał na imię, żeby się za niego modlić.

iakowos75
chyba za wcześnie.
tata rozmawiał dziś ze swoim przyjacielem z wojska. Pan Leon jest prawnikiem, ale zdaje się, że nie adwokatem, może radcą prawnym, czy też jakoś tak. Ma jutro do nas przyjść ze swoim znajomym, ponoć znanym karnistą. Będą razem opracowywać najlepszą linię obrony.

marti_kaa
Czyli jest tak źle? Sprawa może mieć nawet finał w sądzie?

iakowos75
nie wiem tego na sto procent. jutro znowu muszę pójść na policję
badają wszystkie okoliczności
to poważna sprawa

marti_kaa
No, tak; widziałam niedawno taki program w tivi. Facet dostał 25 lat za to, że śmiertelnie postrzelił dwóch bandytów, którzy się na niego rzucili z nożami. Był jakimś komandosem, czy wojskowym, a więc musiał mieć niezły refleks. Ktoś inny na jego miejscu byłby już trupem. Cóż, sąd uznał, że przekroczył granice obrony koniecznej. Nie pomogły odwołania, nawet Sąd Najwyższy utrzymał wyrok w mocy. Niedługo kończy mu się odsiadka, ale jego życie legło w gruzach. Całą młodość, najlepsze swoje lata przesiedział w zamknięciu. Nie widział, jak dorastają jego dzieci, żona go, zdaje się, opuściła. Jestem do głębi wstrząśnięta; trudno mi pojąć, że w tym kraju zamiast bronić praworządnych obywateli, bierze się pod ochronę bandziorów. Tyle się o tym mówi, opinia powszechna co i rusz jest bulwersowana, a i tak nic się nie zmienia. I to niezależnie od tego, jaka opcja polityczna akurat jest u steru. Ech, szkoda gadać...
Chociaż może jednak sędzia okaże zrozumienie. Ja bym okazała.

iakowos75
na to specjalnie bym nie liczył. Ale zobaczymy, co tam panowie uradzą jutro. 
jestem wykończony jakby przejechał po mnie czołg. 
dam znać co i jak. 
do jutra.

marti_kaa
Trzymaj się. Będę się modlić; choćby i o cud.

marti_kaa
Sorry, jeszcze jedno: co z tym poszkodowanym, w którego obronie stało się to wszystko?

iakowos75
nie wiem dokładnie, leży pod kroplówką
nic jeszcze nie wiadomo

marti_kaa
Mam nadzieję, że chłopak z tego wyjdzie. (I będzie zeznawał na Twoją korzyść.)
W gruncie rzeczy zrobiłeś to w JEGO obronie, nawet nie w swojej własnej. 
W głowie się nie mieści...
Dobranoc, Jakubie.

iakowos75
Dobranoc Marto 


Ciąg dalszy, rzecz jasna, nastąpi. (Do brzegu jeszcze daleko.)

17 komentarzy:

  1. To w kazda strone nieszczesliwe zakonczenie. Jakas matka stracila syna tuz przed wielkanoca...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale mimo wszystko lepiej, że to nie Kuba!

      Usuń
    2. Dla matki zabitego niespecjalnie.

      Usuń
    3. To prawda, śmierć zawsze jest tym nieszczęśliwym zakończeniem. Ale tu jednak działa zasada stronniczości. Ważne, że (jeszcze) nie my.

      Usuń
  2. Aleś mnie zaskoczyła, Errato!:-) Historia niesamowita - przejmująca i wciągająca. Cieszę sie, że to nie Kuba zginął. Zginął jednak inny, bandyta, ale też przecież człowiek. Przypuszczam, że jego matka sporo sie z nim w zyciu naużerała. Popatrz, jak to jest - dwóch mężczyzn, dwóch synów dwóch matek, każdy inny. Tę innośc zapewne w duzej mierze ukształtowały warunki w jakich dorastali, stosunki rodzinne, poziom zamożności rodziców, wpływ rówieśników...Ale obaj urodzili sie kiedyś jako niewinne niemowlęta. Wszystko było jeszcze wtedy przed nimi. Wszystko mozliwe. A jednak ich losy potoczyły się tak a nie inaczej...(Przypomina mi sie tutaj jedna z bardziej przejmujących baśni Andersena o śmierci, która zabrałą zrozpaczonej matce kwilącej w kołysce dziecię a potem, by wytłumaczyć swą "okrutna" decyzję pokazała owej matce coś w rodzaju filmu o tym, na jakiego draba wyrósłby jej syn, gdyby dane mu było zyć - Och, gdybyż to tak właśnie działało! Ale zdaje mi się, że w wielu sytuacjach los jst slepy i prózno szukać w jego działaniach celowosci i sprawiedliwosci).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Śmierć tego człowieka na zawsze będzie wpisana w życie tych, którzy pozostali. Niektórzy z nich będą musieli zmierzyć się z poczuciem winy i wyrzutami sumienia. Najprawdopodobniej już do końca życia. Główny bohater przede wszystkim.
      Ludzkie losy w dużej mierze bywają przypadkowe. Trzeba wielkiej roztropności i dobrej woli, by swoją życiową partię rozegrać korzystnie. A w dodatku nie pokrzywdzić innych osób, których drogi z naszymi muszą się przecinać. Czasami decyduje ślepy traf.

      Usuń
    2. Pamiętam tę bajkę; może do niej wrócę przy okazji. To taka próba wyjaśnienia czegoś, co po ludzku w głowie się nie mieści. Czy to ma sens? Nie umiem sobie na to odpowiedzieć.

      Usuń
  3. napięcie jak w poczekalni u onkologa!

    OdpowiedzUsuń
  4. Oesu! Chyba sie nie wywinie...

    OdpowiedzUsuń
  5. Znam sytuację, kiedy zginął ten, kto rzucił się na pomoc... na klatce schodowej....

    OdpowiedzUsuń
  6. Melduje tylko, ze czytam na bierzaco.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, to nie mogę zawieść Czytelników:))

      Usuń
  7. Za określeniem - przekroczenie granic obrony koniecznej z reguły mieści się jakaś ludzka tragedia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim przypadku tragedia musi być zawsze. Albo dotyczy rodziny zabitego, albo zabójcy. Którego z powodu poczucia winy wyrzuty sumienia trapią do końca życia.

      Usuń